wtorek, 11 lutego 2014

Zawiecha :(

Zawieszam bloga. Dodałam już specjalnie 2 nowe rozdziały a pod jednym i drugim nie ma ani jednego komentarza. Widzę ,że takie pisanie bez publiki nie ma sensu. Nie wiem dlaczego zniknęli ci ,którzy z takim entuzjazmem czytali mnie na początku ,ale w każdym razie chciałabym im podziękować.
Pozdrowionka ludzie ;(

niedziela, 9 lutego 2014

Rozdział 10

Jak wrócę to chcę widzieć pod obydwoma rozdziałami  komentarze ;). Dopiero teraz zorientowałam się ,że mogłam zastosować zasadę czytasz = komentujesz XD, bo coś mało tych komentarzy . Jeśli chcecie utrzymać ten blog przy istnieniu to radzę wam kłaść palce na klawiaturę i brać się do roboty moje wy mróweczki.A teraz na serio jeśli nie będzie więcej niż 1 komentarz to zawieszam bloga ;(
***
Rozdział 10

***
*pisane przy ,,My road''-Blue Cafe
                    ,,Story of my life''-1D
***
Następnego dnia ....
Igor nadal nie wrócił do domu. Zaczynaliśmy się z mamą już trochę martwić , bo oczywiście tata miał wszystko gdzieś, jeśli chodziło o Igora:
-Wiesz ,że musi teraz na siebie uważać. -Jeśli coś mu się stało to ci tego nie daruje. Cały czas traktujesz go jak psa, a nie jak własnego syna.
-Zasłużył na to.-powiedział bez ani odrobiny czułości.
-Nie mogę uwierzyć .-Kiedy ty się stałeś takim potworem? -zapytała nie dowierzając.
-Dobrze wiesz kiedy ,ale tobie najłatwiej było wymazać wszystko z pamięci. -Bo to nic nie kosztuje. -powiedział podnosząc ton, a ja stałam wpatrując się w tą całą sytuację.
***
Pojechaliśmy razem z mamą szukać Igora. Przejechaliśmy chyba całe miasto:
-Zostało nam jeszcze jedno miejsce.-powiedziała mama patrząc w dal, po czym wsiadłyśmy do samochodu.
***
Dojechałyśmy na cmentarz. Kompletnie nie wiedziałam co mam o tym myśleć. Dlaczego pomyślała, że Igor mógłby się akurat  tu znaleźć. Poszłyśmy jedną z alejek do jakiegoś grobu , przy którym siedział Igor:
-Synku .-Szukałam cię po całym mieście. -Wszystko w porządku? -Dobrze się czujesz? -zapytała dotykając dłonią jego czoła.
-Dobrze. -Ale nie mam zamiaru wracać do domu póki nie przyjedzie tu po mnie ojciec.- Chcę mu wreszcie pokazać ,że to był wypadek, że ja nie miałem nic wspólnego ze śmiercią Kuby. -I, że mi zależy.-kiedy wypowiedział to zdanie po raz pierwszy spojrzałam na grób przed , którym siedział. Na pomniku widniało zdjęcie chłopca , który miał ok. 6 lat.
-Igor proszę .....-mówiła błagalnym tonem mama .-Jest strasznie zimno.-Dobrze wiesz ,że musisz się oszczędzać.
-Powiedziałem, że ma po mnie przyjechać tata ,szybciej się stąd nie ruszę. -powiedział poważnie.
Zostałam z nim .Usiadłam na ławce obok niego.
-To był twój brat?-zapytałam.
-Tak. -Bardzo go kochałem ,ale  tata nie umie w to uwierzyć i cały czas obwinia mnie o jego śmierć. -To był wypadek, ja nie umiałem nic na to poradzić. -Wyszliśmy na podwórko. -Odwróciłem się tylko na chwilę ,a on wybiegł za piłką na ulicę i wpadł pod ten cholerny samochód. -powiedział ukrywając twarz w dłoniach. -Nawet nie masz pojęcia jak bardzo chciałbym cofnąć czas. -I nie dopuścić, by to się stało. -Idź do domu. -Jest strasznie zimno. -powiedział patrząc na mnie.
-A co z tobą ?-zapytałam.
-Spokojnie .-Dam radę. -Po za tym chciałbym pobyć jeszcze chwilę sam.
-Ok. -powiedziałam z niechęcią zostawiając   go samego i poszłam w stronę domu.
***
-Co ?-Nagle odezwały się w nim wyrzuty sumienia?-zapytał ojciec .
-Przestaniesz wreszcie ?-Chcesz stracić kolejnego syna?-Mu też brakuje Kuby. -Zdecydowanie czuje się źle z tym co się stało, ale jeszcze gorzej czuje się ,dlatego ,że go o to obwiniasz.
-Na pewno nie mam zamiaru jak ty głaskać go po głowie .
-Albo po niego jedziesz i w końcu normalnie z nim porozmawiasz albo ja po niego pojadę ,ale jeśli to zrobię  to mogę ci gwarantować ,że jeszcze w tym tygodniu się wyprowadzę .
On przejęty jej słowami złapał za płaszcz i kluczyki i wyszedł z domu.
Oczami Michała :
Pojechałem na ten cmentarz. Ruszyłem jedną z alejek prosto do grobu Kuby.  To co tam zobaczyłem spowodowało ,że znieruchomiałem.....
***
Co zobaczył ojciec Igora?Dowiecie się w następnym ;)

sobota, 8 lutego 2014

Lubicie opowiadania o tańcu ?
Kręcą was tancerze ?
Czekam na szybką odpowiedź. ;)

Rozdział 9

Rozdział 9
*pisane przy ,,Na zakręcie''-Sylwia Grzeszczak

NOWA POSTAĆ

Igor (17 l.)


Przyjaciel Mariki  i  Jeremiasza .Jego rodzice są wielkimi szychami co sprawia ,że ciągle się przeprowadzają .Rok temu wyprowadził się z  rodzicami  do innego miasta co rozdzieliło jego i Marikę.  Miły , z poczuciem humoru, umiejący postawić na swoim ,ale również wrażliwy. Kocha jazdę na deskorolce.

Dziś mieliśmy spotkać się z moimi prawdziwymi rodzicami. Bałam się ,ponieważ nie za bardzo wiedziałam czego się mam po nich spodziewać. Jeremiasz , nie umiałam z nim już normalnie rozmawiać . Te całe relacje między nami były strasznie skomplikowane. Nagle ktoś zapukał do drzwi :
-To pewnie oni. -powiedziała mama ,ale jakoś tak smutno.
Weszli do mieszkania .Najpierw ona :gustowna kobieta z miłym uśmiechem , potem on :elegancki mężczyzna w garniturze z trochę bardziej gburowatym i mniej przekonującym wyrazem twarzy,a na końcu chłopak średniego wzrostu ,któremu spod czapki wystaje ciemnobrązowa grzywka:
-Igor ?-nie mogłam uwierzyć w to co widzę . Uradowana rzuciłam się mu na szyję.
***
Siedzieliśmy przy stole:
-Nie chcielibyśmy naciskać ,ale mamy dla Mariki pewną propozycję. -Może wyjechałabyś z nami na wakacje ?-zapytała mama
-No jasne .-Byłoby super.
-Hej,hej ,hej .-Powoli. -powiedział ojciec .-Mamy tak po prostu na to pozwolić?
-Proszę pana .-Czy to się panu podoba czy nie to nadal będzie moja córka . -Decyzja należy do Mariki.
-Ja się zgadzam. -chciałam poznać moich prawdziwych rodziców.
***
Byliśmy na wakacjach. Ta  kobieta była naprawdę fajną osobą. Nawet ten mężczyzna jakoś tak zaczął inaczej do wszystkiego podchodzić był miły i ciepły ,jednak jak zauważyłam nie dotyczyło to Igora. Ciągle miał do niego pretensje ,był oschły i raczej trudno było mówić tu o dobrych stosunkach ojca z synem. Nie mam pojęcia co sprawiało ,że tak się nienawidzili ( tak dokładnie wręcz NIENAWIDZILI ),ale nie chciałam na razie drążyć tego tematu. Czułam ,że tak będzie najlepiej
***
Siedzieliśmy przy obiedzie.Nawet było miło .Dopóki nie pojawił się Igor psując cały dobry nastrój ojca:
-Mogę się was o coś zapytać ?-zwrócił się do rodziców po zjedzeniu części obiadu.
-Tak synku ?-zapytała mama.
-Nie wiem czy powinienem o to pytać ,ale skoro ten pokój u góry stoi pusty to czy mógłbym ....-pytał wolno dokładnie patrząc na reakcję ojca.
-Chyba sobie żartujesz ?!-wybuchnął ojciec.-Śmiesz mnie jeszcze o to pytać ?-krzyczał gestykulując nerwowo rękoma.
-Michał on tylko zapytał. -powiedziała ciepłym tonem matka.
-To następnym razem niech lepiej w ogóle nie próbuje , bo wyrzucę go na zbity pysk na ulicę i wtedy dopiero będzie mógł zacząć marudzić ,że nie ma gdzie mieszkać  . -dodał nerwowo cały poczerwieniały ze złości na twarzy.
Igor rozdrażniony słowami ojca wyszedł z domu trzaskając drzwiami. Nie wiedząc jak mam się zachować poszłam na górę. Stając w korytarzu dostrzegłam drzwi ,na które wcześniej nie zwróciłam uwagi gdyż były one umieszczone bardziej na boku. Na nich była zawieszona tabliczka  ,, Pokój małego urwiska''  a pod nią naklejki samochodów i jakiś postaci z bajek  . Weszłam nieśmiało do środka. Pokój z żółto-niebieskimi ścianami , a na jednej z nich za zaszkloną ramką chłopięca piłkarska koszulka. Otwierając drzwi po cichu z niego wyszłam po czym rzuciłam się na łóżko w pokoju , w którym spałam i zasnęłam.
***
Dlaczego ojciec tak nienawidzi Igora i co ma do tego tajemniczy pokój ?
Dowiecie się w następnym ;)


Dziś obiecuję ,że dodam nowy rozdział. Niestety jutro wyjeżdżam i nie będę miała dostęp do internetu dopiero we wtorek ,więc nie gniewajcie się jak rozdział 10 będzie trochę później.

wtorek, 4 lutego 2014

Rozdział 8

Rozdział 8
***
Dacie wiarę ,że mam kumpla podobnego do Jeremiasza XD
*pisane przy ,, Dark house ''-Katy Perry feat. Juice J
***
Miałem spotkać się z Marysią ,ale kiedy tylko ją zobaczyłem widziałem ,że coś jest nie tak.
-Normalnie czuję się dzisiaj tak jakbym mogła wszystko .-Patrz.-powiedziała i stanęła na środku ulicy .
-Zwariowałaś ?-zapytałem zgarniając ją prawie z przed maski jadącego samochodu. -Odbiło ci do reszty?
-Ej wyluzuj.
-Wyluzuj?-O mało nie wpadłaś pod samochód .-Co ci odbiło?
-Widzę ,że nie da się dziś z tobą normalnie porozmawiać .-Zadzwoń jak ochłoniesz .
***
Szedłem wieczorem do jednego z klubów. Przechadzając się jednym z korytarzy pod ścianą zobaczyłem zrozpaczoną Marysię :
-Boże .-Co ty tu robisz ?-Co się stało?
-O tu jesteś .-powiedział z ironicznym szczęściem w głosie mężczyzna .-Twój koleszka powiedział ,że mu zwiałaś .-Wiesz chyba co to oznacza .-Nie dostaniesz ani grama ze swojej działki .-nie po robocie jaką wykonałaś.
-Ale ja tego potrzebuję!-wrzasnęła zrozpaczona .
-Potrzebujesz ?-W takim razie trzeba było tak od razu. -powiedział i klejąc się do niej zaczął ją całować.
-Chyba śnisz .-Nigdy w życiu nie dam się już więcej na to nabrać.
- w takim razie mam rozumieć ,że wszystko oddajesz mi z odsetkami bez wyjątków.
-Marysia co tu się dzieje ?-zapytałem przerażony .
-Dowiesz się jak za kilka chwil jak  będzie leżała naga  na podłodze.-odszczekał dryblas
Wyszedłem na świeże powietrze. Chwilę później zobaczyłem biegnącą w moją stronę Marysię
-Powiesz mi wreszcie .-poprosiłem .Nie mogłem już tego znieść
-Biorę narkotyki. -powiedziała po czym bezradnie się rozpłakała .
-Jak to?
-No normalnie .
-A dlaczego chodzisz ubrana o tak/-zapytałem oburzony .
-Ja pracuję w tym klubie dla niego i w zamian dostaję narkotyki.
-Nie wierzę .-To się nie dzieje naprawdę .-Nie wierzę .
Zszokowany i poirytowany wróciłem  do domu.

poniedziałek, 3 lutego 2014

Kolejny już w trakcie tworzenia ;)
Rap, hip -hop do podkładu i jedziemy z tym cyrkiem. ;)
Dam radę .Muszę dać :D

niedziela, 2 lutego 2014

Ahh te moje dzieciaczki. Nie ma to jak dzień spędzony z przyjaciółmi. Załamka na max'a. XD Z kim ja żyję? Chyba jeszcze nigdy nie zostałam tak zmyta śniegiem, a wracam z tą paczką wariatów do domu codziennie ze szkoły . Dziwię się ,że jeszcze przez nich nie oszalałam XD Takim świetnym  ludziom jakich spotykam na tym blogu życzę równie świetnych przyjaciół  jak moi ,bo każdy zasługuje na swojego chociażby jednego osobistego wariata co porobi z nim rzeczy niekoniecznie normalne ,ale takie które utworzą nieziemskie wspomnienia  XDDD

Ps. Dziękuję za tą śnieżną kąpiel dzieci . Wy wiecie jak ponownie  zahartować człowieka XD
Zemsta będzie słodka .Szkoda ,że jeszcze żadne z nich o tym nie wie.

I ani słowa ,że przyjaźń DAMSKO -MĘSKA nie istnieje!!!Bo srogo pożałujesz XDDD


***
Pozdrowionka 

Rozdział 7

Rozdział 7
***
 Ps. Dawid to ten chłopak występujący w poprzednim rozdzialiku, który był chłopakiem Mariki ;)

*pisane przy,, (drop dead) beautiful -Britney Spears feat. Sabi
Przy okazji dowiemy się co tam u Mariki . To ,że nie jest z Jeremiaszem nie znaczy ,że tak po prostu, perfidnie wywaliłam ją na zbity pysk (że tak się wyrażę XD)
***
Z  Marysią świetnie się dogadywałem. Ostatnie wydarzenia doprowadziły do tego ,że zostaliśmy parą. Było cudownie . Jak na razie wszystko szło po mojej myśli- jak się okazało tylko na razie.
***
W świecie Mariki...
Stałam pod szkołą . Nagle pod szkołę podjechał samochód stając tuż przede mną.
-Cześć .-powiedział wychodzący z niego mężczyzna .
-Dzień dobry. -A skąd pan mnie zna ?
-Wiesz może ja cię podwiozę do domu .-Wtedy wszystko ci przy okazji wyjaśnię .-To jak wsiadasz ?-Myślę ,że powinnaś wiedzieć jak naprawdę oszukuje cię twoja rodzina .
***
W świecie Mariki....
Szłam chodnikiem. Miałam nadzieję na kolejne spotkanie z Dawidem. Zapukałam do drzwi czekając aż ktoś mi otworzy. W końcu otworzyła mi mama Dawida :
-O dzień dobry .-Dawid jest na górze. -Przyszedł do niego kolegę ,ale myślę ,że powinien cię wpuścić .-uśmiechnęła się ,a ja odwzajemniając gest weszłam do środka i po schodach dostałam się na górę. Zapukałam ,ale nie otrzymując odpowiedzi po prostu weszłam do środka ,a robiąc to doznałam totalnego wstrząsu. Dawid leżał z jakimś gościem na łóżku i się z nim obściskiwał .Przez chwilę czułam się zupełnie tak jakby serce mi stanęło:
-Ty draniu .-jak mogłeś ?-natychmiast rzuciłam się  na niego z pięściami.
-Marika .-Wybacz mi .-Ja dopiero niedawno to poczułem .-Myślałem ,że jestem normalny ,ale dopiero później poczułem ,że oprócz dziewczyn pociągają mnie też faceci.
-Jesteś obleśny i zboczony .-Nie mogę uwierzyć ,że spotykałam się z kimś takim. -To obrzydliwe. -Nie chcę mieć z tobą już nic wspólnego. -zdenerwowana trzaskając drzwiami wybiegłam na zewnątrz.

**pisane przy ,,I'm with you''-Avril Lavinge
Po tym co się stało zadzwoniłam  do Jeremiasza , do którego od razu pojechałam :
-Co się stało ?-Tak płakałaś ,że wgl. nie zrozumiałem przez telefon co mówiłaś .
Opowiedziałam mu całą historię,a później dodałam:
-Jeremiasz ja się o czymś dowiedziałam .-Ale  sądziłam ,że będzie lepiej jak na razie nic ci nie powiem .
-A o co dokładnie chodzi?-zapytał.
-Nie jesteśmy rodzeństwem .-powiedziałam ,a on o mało nie zakrztusił się wodą ,którą pił.
-Ale jak to?-zapytał zszokowany.
-Normalnie .-Przyjechał ostatnio po mnie gościu. -Sama nie wiedziałam dobrze o co mu chodzi ,ale on mi powiedział ,że moi rodzice nie są moimi rodzicami ,że tak naprawdę zostałam adoptowana .-Pokazał mi nawet zdjęcia. -To wszystko było zbyt wiarygodne.
-Ale ja nie zostawię Marysi Marika .-za bardzo ją kocham.
-Rozumiem . -Nic tu po mnie .-Życzę ci szczęśliwego życia. -Na pewnobędzie lepsze od mojego.
***************************************
I co dalej? ....Dowiecie się w następnym .



Ten gościu normalnie tak ryje banie ,że ja już czuję ,że mam zryty gar na maksa ,ale co zrobić kiedy ja go po prostu uwielbiam :niektóre teksty nie do podrobienia . A to video to ja mogę z tysiąc razy oglądać i mi się nie znudzi . Sikam ze śmiechu lol XD Najlepsza końcówka 

Kto go ogląda -kom XD

sobota, 1 lutego 2014

Kurcze .Nawet nie macie pojęcia jak miło czyta się takie komy jak te ,które dostałam przy ostatnich dwóch postach. Przy okazji dziękuję <3 i dzięki wam już dziś zabieram się do pisania następnego rozdzialiku ;) Mam nadzieję ,że się nie pogniewacie jak Marika na jakiś czas zniknie. Marysia narobi trochę rozróby ,ale myślę ,że wam się spodoba ;) Ja idę zabrać się do pisania ;) Pozdrowionka

piątek, 31 stycznia 2014

I jak wam się podoba moje opowiadanie po tym jak doczytaliście do tego momentu ? :)
Mam jeszcze jedno pytanie dotyczące bloga : Czy oprócz opowiadania chcecie ,żebym pisała coś dodatkowo :dodatkowe krótkie historyjki , linki , recenzje , posty z dnia typu co się tam u mnie działo ;) Piszcie ;*

Rozdział 5

Rozdział 5
NOWA POSTAĆ 
Marysia- trafiła do tego samego szpitala co Jeremiasz .Lubi bardziej styl chłopczycy . Jest zabawna , miła a czasem i zadziorna . Ma silny charakter i nigdy nie pozwoli na to by ktokolwiek jej podskoczył. 
 



*pisane przy "Starstruck''-Sterling KnightOczami Jeremiasza :Znów szpital. Na początku jest dziwnie znów się przyzwyczaić, jednak później nie jest najgorzej. Siedzę na łóżku i wpatruję się w sufit. Nagle obok mnie na łóżku pojawia się uśmiechnięta Marysia. Jest wspaniałą osobą ,mamy tyle wspólnych tematów ,że ledwo kiedy znajduje się na nie wszystkie czas. Była moją bratnią duszą.Marysia ,też walczyła z rakiem. Jednak wspólnie dawaliśmy sobie nawzajem siłę i wiarę w to ,że mimo wszystko może być lepiej. Jakoś przestałem myśleć o Marice. Sam nie wiem ,dlaczego ,ale nic na to nie poradziłem i nie umiałem sobie wyjaśnić ,dlaczego nagle zniknęła z mojej pamięci. ***Dziś pojawiła się w szpitalu Marika mówiąc ,że chce mi coś powiedzieć .
-Nie możemy być razem .-powiedziała gdy usiedliśmy na łóżku w sali .-Zakochałam się w kimś innym .-powiedziała ,a po chwili do sali wszedł wysoki chłopak, który podszedł do niej całując ją.
No nieźle tego samego dnia kiedy ze mną zrywa okazuje się ,że ma już chłopaka i jeszcze go przyprowadza. To już lekkie przegięcie. Postanowiłem ,że nie dam jej tej satysfakcji z krótkotrwałego triumfu. W tym samym momencie do sali weszła Marysia.
-O hej Marysiu -Usiądziesz z nami ?-zaproponowałem słodko.
-Widzę ,że masz gości .
-To nic . -Siadaj. -powiedziałem pociągając ją za rękaw by usiadła na kanapie .
-Nie przedstawisz mnie swojej koleżance. -zaproponowała Marika .
-O tak jasne czemu nie ?-Marysiu to jest moja koleżanka Marika .-Marika to jest moja dziewczyna Marysia. -powiedziałem na co ona cała zbladła ,a ja mrugnąłem do niej okiem.
***
Niezręczna sytuacja spowodowała ,że atmosfera była nieco sztywna ,ale nie na atmosferze mi tu zależało lecz na czymś zupełnie innym . By wszystko wyglądało jak najbardziej wiarygodnie cały czas przyklejony wręcz do Marysi obejmowałem ją i całowałem. Kiedy wreszcie Marika się ulotniła ona zdenerwowana zdejmując moją rękę z jej ramienia wstała i powiedziała :
-Fajnie się było mną pobawić . -Teraz oprócz dziewczyny straciłeś również przyjaciółkę.
-Co?-zaczekaj !-powiedziałem kiedy już była przy wyjściu ,jednak ona wyrywając mi się z uścisku uciekła na korytarz ,a ja podbiegając do niej pocałowałem ją namiętnie na co ona walnęła mnie w twarz . Kiedy zrobiłem to znowu i ona ponownie powtórzyła walnięcie mnie w twarz i było tak chyba jeszcze z 2 razy dopóki nie zacząłem jej uświadamiać dlaczego to robię :

-Słuchaj za co to przed chwilą zrobiłaś powinienem ci skuć ręce w kajdanki.
-A to niby dlaczego? Nie chcę pocałunków na pokaz , muszę się jakoś bronić .
-Kiedy ty wreszcie pojmiesz ,że gdyby one nie były prawdziwe to bym cię nie całował głuptasie. -powiedziałem śmiejąc się .
-Naprawdę ?
-A walniesz mnie znowu w twarz ?-zapytałem.
-Postaram się nie .-uśmiechnęła się ,a ja ją pocałowałem .
***********
Nooo i skończyłam . Wiem ,ze krótki i wydawałoby się ,że za długo go nie pisałam ,ale pozory mylą ,bo  męczyłam się nad nim dość długo i byłabym bardzo szczęśliwa gdybyście to docenili ;D




Hej moje dzieciaczki !;p
No i mam upragnione ferie ,co oznacza więcej czasu dla mnie i oczywiście dla was , bo grzechem byłoby nie zajrzeć w ciągu tych dwóch wolnych tygodni na bloga . Myślę nad nowym rozdziałem . Nwm. jak mi to wyjdzie ,ale miejmy nadzieję ,że jak najlepiej ;) Nic nie obiecuję ,ale postaram się dziś zawziąć i napisać nowy rozdział . No więc.... czas włączyć kreatywne pomysły. A wy jak spędzacie ferie ? Piszcie ;)

I tak wolę lato XD Ale zima też ma swoje uroki n, bo kubek ciepłego kakao to najbardziej pasuje o tej porze roku ;P

niedziela, 26 stycznia 2014

Ósmoklasiści nie płaczą

Paczajcie co wczoraj oglądałam :D Jacy oni słodcy . No cóż trzeba przyznać ,że łezka się w oku zakręciła ,a zwłaszcza pod koniec. Nwm. jak wy ,ale ja mogłabym go oglądać na okrągło. Ogólnie jakąś fanatyczką filmów nie jestem , ale w tym się normalnie zakochałam <3
Joep <3 A jego już w ogóle. Ci co lubią sobie popłakać -gorąco polecam


,,Ósmoklasiści nie płaczą''.Obejrzyjcie !:) Będę miała z kim się wymienić spostrzeżeniami i to nie tylko na temat (moim zdaniem XD) przystojnego chłopaka. Bo to widać na pierwszy rzut oka ;) Przynajmniej niektórzy .Bo niektóre laski mają zaćmę i zacięcie twierdzą ,że jest brzydki XD A wy co myślicie ?
Piszcie :*


sobota, 25 stycznia 2014

Przepraszam ,że usunęłam rozdział 5 ,ale jednak inaczej będzie z fabułą. Sorki ,ale za to już dzisiaj będzie rozdział :)

Nagły zwrot akcji XD

Nie zdziwcie się jak opowiadanie zmieni trochę gatunek ,ale taka mnie nagła wena napadła . Normalnie jakoś tak nie mogłam nie wykorzystać tego pomysłu XD będzie zadziwiająco ;) 
W głowie pojawia mi się ciągle jedno pytanie :Czy jest jeszcze sens prowadzić bloga i dokończyć to opowiadanie  ?
Myślałam też nad napisaniem tu kolejnego opowiadania . Co wy na to ?Jeśli odpiszecie :D bardzo chętnie
Czekam na szybką odpowiedź ;*

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Dziś -ok 20:00 .Wy -blog tutaj -Nowy XDDDD
Idę robić lekcje ,ale wrócę to obiecuję wam bd już next :D

piątek, 10 stycznia 2014

środa, 8 stycznia 2014

Rozdział 4

Rozdział 4
***
przygotujcie wygodne fotele ,szykuje się dłuższy rozdział:D
zapomniałam dodać ,że mama Mariki mieszka za granicą ,ale do Polski przyjeżdża co jakiś czas.

* pisane przy ,,In my trunk''- Dev 
                       ,,Replay -Zendaya ''
Cały weekend myślałam tylko o tym jakby tu pomóc Jeremiemu , ulżyć mu ,żeby przestał cierpieć , chociaż na chwilę i żeby był taki jak kiedyś :zabawny , zadziorny .Brakuje mi tego. Chciałam coś na to poradzić . Jedyne co przyszło mi do głowy to transfuzja lub to co było bardziej wyzywającym pomysłem -zostać dawcą dla Jeremiasza:
-Nie .-Kategorycznie nie.-zaprzeczyła matka gdy tylko usłyszała co chcę zrobić.
-A to niby dlaczego?-oburzyłam się.
-Bo nie !-To ryzykowne .-A myślałaś co ,by było gdyby coś ci się stało.-Nie darowałabym sobie tego.
-Nienawidzę cię.-Dlaczego mi to robisz?
-A dlaczego tak ci zależy?
-Bo my jesteśmy razem.-Tak się mną interesujesz ,że nawet nie wiesz co się dzieje w moim życiu!- wydarłam się.
-Jak to jesteście razem ?-znieruchomiała
-Normalnie. -Co mam ci to narysować ?-zdenerwowałam się.
-Nie pyskuj. - skarciła mnie. -Natychmiast masz z nim zerwać albo zostaną wyciągnięte z tego konsekwencje.
-Nie zabronisz mi tego !-wykrzyczałam jej prosto w twarz.
-Zdziwisz się.
-Nienawidzę cię.-wycedziłam przez zęby i pobiegłam na górę do swojego pokoju.
***
Następnego dnia matka bardzo się gdzieś wyszykowała :
-Nie martw się .-Już jadę -mówiła rozmawiając z kimś przez telefon.
-...
-Ja Ciebie też kochanie.
Co ona wyprawia? Czyżby miała kochanka? Zawsze myślałam ,że moja mama jest ułożoną osobą , a więc nigdy nie podejrzewałabym jej o coś tak okropnego czym jest zdrada .Postanowiłam pójść za nią i zobaczyć co ukrywa . Doszłam do  samego szpitala. Zdziwiłam się ,,Co ona tu robi?''. Przemknęłam się ostrożnie tak, żeby mnie nie widziała. Jak się okazało przyszła do Jeremiasza , który czekał na nią z otwartymi ramionami . Co tu jest grane ? Nie, to co się tu działo stawało się z minuty na minutę coraz bardziej nieprawdopodobne .
***
Czekałam na korytarzu na moją matkę . Byłam niesamowicie zdenerwowana i czułam wielką chęć wydarcia się na cały szpital jaki to świat jest bezsensowny. Kiedy mama wyszła z sali od razu na nią naskoczyłam . Zrobiłam to z taką nienawiścią , że chyba  z większą się już nie da :
-O kogo ja widzę ?-zakpiłam. -Co wy razem knujecie co ?-Po jaką cholerę kazałaś mi z nim zerwać? - Co wy prowadzicie jakąś szajkę czy jak ?
-A ty nadal z nim jesteś ?
-Po tym co widziałam to raczej byłam .-Ty się przystawiasz do chłopaka , który mógłby być twoim synem. -Kobieto ty jesteś jakaś nienormalna.
-Dosyć tego!
Nagle podszedł do nas Jeremiasz :
-Mamo coś nie tak ?
-Mamo ?-zapytałam ze łzami w oczach.-Proszę powiedz ,że to jakiś żart.
-Kochanie -Ja chciałam ci powiedzieć , ale....
-Co? -Jak zwykle według Ciebie nie było okazji.
Jeremiasz wyglądał na gorzej zaskoczonego niż ja. Siadając na krześle schował twarz w dłoniach nie wierząc w ani jedno słowo NASZEJ matki.
-Nie umiem bez ciebie żyć. -powiedziałam siadając obok niego ze łzami  w oczach.
-Ja ...ja też nie .-powiedział obejmując mnie i całując w czubek głowy. -Musisz być silna . -powiedział łapiąc mnie przez chwilę za rękę ,a następnie puszczając odszedł.
-Synku zaczekaj! -poprosiła mama łapiąc go za dłoń.
-Jak mogłaś ?-Zniszczyłaś mi życie.-Ufałem ci . -odpowiedział z wyrzutem .
-Synku...
-Nie mów tak do mnie. -Chyba na to nie zasłużyłaś. -odszedł.
***
*pisane przy ,,Smile -Avril Lavinge
Nie odzywałam się do matki od tygodnia. Jedyne momenty kiedy się z nią widziałam to wtedy gdy schodziłam do toalety lub do kuchni po talerz z posiłkiem , by móc go spokojnie spożyć w swoim pokoju . Tego dnia to ona przyszła do mnie:
-Możemy porozmawiać ?-zapytała ,a ja zachowując się tak jakbym  jej nie widziała bazgrałam długopisem po kartce.-Wiem , że jesteś na mnie zła ,ale ....
-Zła ?-To za łagodnie powiedziane .-Ja jestem wściekła.
Pokazała mi jakieś zdjęcie. W młodej kobiecie poznałam ją , obok siedział mężczyzna dając jej całusa i obejmując ją , a w środku między nimi mały słodki chłopiec.
-Co to za mężczyzna , przecież to nie tata.- A ten chłopiec ?-Zaraz , zaraz ...-powiedziałam przyglądając się bliżej ,-To jest tata ...
-Tak to tata Jeremiasza.-oniemiałam .
-A ten chłopiec to Jeremiasz?-zapytałam nie dowierzając.
-Wszystko ci wyjaśnię .-Jak miałam 17 lat zakochałam się na zabój w takim jednym chłopaku.-Po kilku miesiącach zostaliśmy parą.- Zaszłam z nim w ciąże i wzięliśmy z nim ślub ,a potem zaszłam z nim w drugą ciążę .-I to byłaś ty.
Boże !Nie wierzę to się nie dzieje naprawdę .Nie dość ,że dowiaduję się że mój chłopak jest moim bratem to na dodatek mój tata nie jest moim tatą . To koszmar!
-Nie możesz się dalej z nim spotykać kochanie.
-Co !?-Nie zabronisz mi !
-Marika zrozum!
-Nie nic już nie rozumiem.-Odwal się wreszcie od nas . -Kocham go.-Nie obchodzi mnie co myślisz.-Mam to gdzieś !!!
-O nie moja panno tak się nie będziemy bawić .

NEW....NEW....NEW

Dziś nowy!!!!!
Na początek komunikat :

*Jeśli chodzi o głupawkę towarzyszącą przekazaniu tego jakże ważnego komunikatu to nie bójcie się ja tak mam :DDD
****
Tak zgadza się . Nie nie chodzi o to ,że dziś wasza mama zakupiła nową rolkę papieru ,, Regina '' czy że wasz tata wjechał do garażu nowym Audi czy coś (nie znam się na markach samochodów -,-) .
Dziś kolejny nowy rozdział i ujawnianie kolejnych tajemnic naszych ukochanych (bo jakże by inaczej ) bohaterów i jeszcze lepszego opowiadania :DDDDD. A teraz na serio .... Nowy rozdział ....oznacza nowe tajemnice .... jakie ? Powiem tylko tyle ....przeczytajcie :)

wtorek, 7 stycznia 2014

Rozdział 3

Rozdział 3
***

*pisane przy ,,Nie patrzę w dół ''
Przyszłam jeszcze raz do szpitala późnym wieczorem, ponieważ to co zobaczyłam tam przychodząc wcześniej nie dawało mi spokoju. Jeremiasz leżał z twarzą schowaną w poduszce ,a gdy się przybliżyłam on podniósł głowę , a wtedy zobaczyłam ,że jego twarz jest cała opuchnięta ,od łez ?Rozklejać się ? To raczej do niego nie podobne . Byłam już na 100% pewna, że coś jest nie w porządku i teraz nie wmówi mi on, że jest inaczej , ponieważ najzwyczajniej w świecie nie dam się na to nabrać:
-Jeśli mi w końcu nie powiesz co się dzieje to oboje zwariujemy. Nie wiedząc co jest nie tak nie umiem ci pomóc , a uwierz ,że chcę tego najbardziej na świecie. -powiedziałam siadając obok niego i łapiąc go za dłoń.
-Boję się, że jak ci to powiem to...-mówił z niepokojem w oczach , który widziałam i rozpoznałabym stojąc nawet kilkanaście metrów od niego.
-To co ?-przerwałam mu , bo gdyby powiedział swoje zdanie do końca nie zniosłabym tego, ponieważ nie chciałam przyjąć do wiadomości ,że mógł on myśleć że byłabym do tego zdolna.- Nie zostawię cię. -Nie ma takiej opcji ,rozumiesz?- uświadomiłam mu.
-Ok.-Ja .....ja...-jąkał się ,a jego ciało paraliżował strach. -Ja ...mam raka.-wyznał, a mi nagle zawaliło się na głowę całe życie.
-Dlaczego nic mi nie powiedziałeś?!- wydarłam się ,wiem ,że to było niewłaściwe ,ale w tej  chwili przepełniona negatywnymi emocjami nie umiałam inaczej postąpić.
-Przepraszam.Ale bałem się .-Cholernie się bałem.
-Czego się bałeś ?-zapytałam pretensjonalnie .
-Że mnie zostawisz .-Na pewno nie chciałabyś chłopaka niedojdy .
-Co ty w ogóle wygadujesz Jeremiasz ?- Kocham cię .-powiedziałam całując go. -Żadna siła na tym świecie nie jest w stanie zniszczyć mojej miłości do ciebie. -Nie rozumiem jak chociaż przez chwilę mogłeś pomyśleć, że  umiałabym być na tyle bezduszną materialistką, by cię zostawić.
Nie wiem czemu ,ale wtulona w jego ramię automatycznie zaczęłam płakać.
-Jest coś jeszcze .-powiedział .
Jeszcze jakaś zła wiadomość? Już chyba gorzej być nie może .
-Jest bardzo prawdopodobne , tak na 89 %,że jeśli w przeciągu dwóch miesięcy nie pojawi się dawca to ja umrę.
Teraz już całkiem rozpłakałam się jak mały dzieciak. Dlaczego powiedział mi oio tym wszystkim dopiero teraz? Dlaczego spotkało to akurat jego?
W głowie roiło mi się od pytań , na które rozpaczliwie szukałam odpowiedzi.
***
Na bloga wpisywałam go między odrabianiem lekcji :D
Ahhh ....nudna ta matma :DDD
I jak się wam podoba po tym jak wszystko jest już jasne , chociaż może nie wszystko? Tym razem będzie czas na ujawnienie sekretów mamy Mariki ....Co ma do tego Jeremiasz ?

Moje kumpele płakały czytając ten rozdział, a wy ?
Piszcie :*

Info!!!!

Stwierdziłam że jednak nie przenoszę bloga . Sorki dla wszystkich ,ale stwierdziłam że za dużo roboty . Nie martwić się ludki będę go dalej rozwijać tu więc śmiało wchodzić :D Pozdrowionka

Ps. Nowy rozdzialik jeszcze dziś !!!

piątek, 3 stycznia 2014

Rozdział 2
***
*pisane przy: ,,The Monster ''-Eminem feat. Rihanna
                     ,,Otwórz oczy''- Gosia Andrzejewicz
Chciałam odwiedzić Jeremiego , zobaczyć co u niego . W końcu tak dawno się nie widzieliśmy, a mimo tej wczorajszej sytuacji tylko marzyłam , by wpleść palce w jego włosy, spojrzeć mu w oczy i położyć głowę na jego wygodnym ramieniu. Brakowało mi tego . Przez dwa miesiące siedział u ojca ,kilometry od Szczecina. Ja też chcę mieć go przy sobie chociażby miało by to trwać najkrótszą chwilę.
***
Weszłam do mieszkania witając go pocałunkiem. Usiadłam na kanapie:
-Rozgość się .-Pójdę do kuchni coś przygotować.- Chcesz pić ?- zaproponował
-Poproszę.-powiedziałam .
Wyszedł . Przez chwilę słyszałam dochodzące z kuchni odgłosy krzątaniny.W pewnym momencie z pomieszczenia doszedł mnie niepokojący huk, zupełnie tak jakby coś uderzyło o podłogę.
-Jeremiasz ?-Stało się coś ?-zapytałam z lekkim niepokojem wchodząc do kuchni, a kiedy to zrobiłam przeraziłam się i zaczęłam głośno krzyczeć. Na podłodze zobaczyłam nieprzytomnego Jeremiego. Starałam się coś zrobić ,ale to nic nie dawało. Przestraszyłam się jak chyba jeszcze nigdy. Nagle do pomieszczenia weszła mama Jeremiego. Od razu zadzwoniła na pogotowie. Ja przerażona szybko pobiegłam do domu od wejścia rozpaczliwie błagając ojca by zawiózł mnie do szpitala.
***
Ten weekend był dla mnie jednym z trudniejszych. Jeremiasz odzyskał przytomność ,ale wyglądało tak jakby kompletnie zamknął się w sobie, a o tym co się stało nie chciał powiedzieć ani słowa. Cholernie się o niego bałam , ale on chyba zupełnie tego nie rozumiał.
*** pisane przy ,, Hero''- Nickelblack  
Weszłam do szpitalnej sali, ale to co tam zobaczyłam doprowadziło do tego ,że nie mogłam wydusić z siebie ani słowa . Jeremiasz leżał na łóżku , a z jego ręki spływała krew , w dłoni trzymał brudną od krwi żyletkę.
-Jeremiasz -Nie !Dlaczego mi to zrobiłeś ?!-zaczęłam wrzeszczeć ,a następnie zawołałam lekarza , jeszcze zanim wyprosili mnie oni z sali złapałam za leżącą na stole kartkę .

Szczecin' 27. 03. 2013 r.
Nie piszę nagłówka ,ponieważ ten list kieruję do wszystkich tych których kocham . Nie chcę dłużej tak żyć . Ten ciągły ból, którego doświadczam jest nie do zniesienia . Wiem ,że nigdy nie wybaczycie mi tego ,że odebrałem sobie życie ,ale ja tak nie wytrzymam. I tak w końcu bym umarł , każdy mi to powie . Przepraszam Was, ale nie potrafię inaczej .... nie potrafię. 
A ty Marika- Chciałbym ,żebyś zawsze pamiętałam , pamiętała ,że kocham cię nad wszystko. Mam nadzieję ,że po drugiej  stronie będzie lepiej .
I mimo wszystkich krzywd jakie wyrządziłem  wam z powodu mojego nieznośnego charakteru i bezmyślności chcę abyście o mnie pamiętali. Nie tylko z tych złych stron gdzie was obrażałem  twierdząc ,że tylko ja mam rację , ale także z tych dobrych gdzie mimo wszystko starałem się zwalczać swój charakter i zmieniać go dla Was. 
                                                                                 Za wszystko co dla mnie zrobiliście z całego serca Wam dziękuję .
Jeremiasz 
***
Minęło 1,5 godziny . Zaczynałam się martwić i starałam się przygotować na najgorsze. Po kolejnych 10 męczących minutach z sali wyszedł lekarz :
-Wszystko powinno być już w porządku .-powiedział , a ja wbiegłam do środka jak poparzona i usiadłam na krześle. 
-Mój mały bohater. -uśmiechnęłam się i złapałam go za dłoń -Czułam ,że mnie nie zostawisz -zaczęłam ocierać łzy. Życie jest chwiejne i często nie mamy nad nim kontroli. Odwracając się schowałam twarz w dłoniach. 
-A co to za minka? -usłyszałam głos Jeremiasza. 
-Mam dość tego ,że mnie okłamujesz.-powiedziałam z wyrzutem.
-Nie oszukuje cię. -zaprzeczył.
-Tak ?- zapytałam z ironią .-To co ma znaczyć to?-zapytałam łapiąc za jego zabandażowane nadgarstki. -Normalny  człowiek nie tnie się z byle powodu . Chyba ,że ty może masz coś z głową co ?-zdenerwowałam się, normalnie bym tego nie powiedziała ,ale najzwyklej w świecie przestałam panować nad emocjami.
-A ty jesteś psychiczna ?-zwrócił się do mnie ze złością .-Może to ja o czymś nie wiem
-Normalnie ci odwaliło !-krzyknęłam pukając się w głowę po czym wyszłam wściekła z sali zatrzaskując za sobą drzwi.
****
No to tyle na dziś. Długi weekend kochani , więc szykuje się więcej rozdziałów . Może w końcu dowiecie się co ukrywa Jeremiasz . Miejmy nadzieje że tak XD. Aha i chciałam tylko powiadomić ,że czekam na komentarze . Pozdrowionka :D