wtorek, 7 stycznia 2014

Rozdział 3

Rozdział 3
***

*pisane przy ,,Nie patrzę w dół ''
Przyszłam jeszcze raz do szpitala późnym wieczorem, ponieważ to co zobaczyłam tam przychodząc wcześniej nie dawało mi spokoju. Jeremiasz leżał z twarzą schowaną w poduszce ,a gdy się przybliżyłam on podniósł głowę , a wtedy zobaczyłam ,że jego twarz jest cała opuchnięta ,od łez ?Rozklejać się ? To raczej do niego nie podobne . Byłam już na 100% pewna, że coś jest nie w porządku i teraz nie wmówi mi on, że jest inaczej , ponieważ najzwyczajniej w świecie nie dam się na to nabrać:
-Jeśli mi w końcu nie powiesz co się dzieje to oboje zwariujemy. Nie wiedząc co jest nie tak nie umiem ci pomóc , a uwierz ,że chcę tego najbardziej na świecie. -powiedziałam siadając obok niego i łapiąc go za dłoń.
-Boję się, że jak ci to powiem to...-mówił z niepokojem w oczach , który widziałam i rozpoznałabym stojąc nawet kilkanaście metrów od niego.
-To co ?-przerwałam mu , bo gdyby powiedział swoje zdanie do końca nie zniosłabym tego, ponieważ nie chciałam przyjąć do wiadomości ,że mógł on myśleć że byłabym do tego zdolna.- Nie zostawię cię. -Nie ma takiej opcji ,rozumiesz?- uświadomiłam mu.
-Ok.-Ja .....ja...-jąkał się ,a jego ciało paraliżował strach. -Ja ...mam raka.-wyznał, a mi nagle zawaliło się na głowę całe życie.
-Dlaczego nic mi nie powiedziałeś?!- wydarłam się ,wiem ,że to było niewłaściwe ,ale w tej  chwili przepełniona negatywnymi emocjami nie umiałam inaczej postąpić.
-Przepraszam.Ale bałem się .-Cholernie się bałem.
-Czego się bałeś ?-zapytałam pretensjonalnie .
-Że mnie zostawisz .-Na pewno nie chciałabyś chłopaka niedojdy .
-Co ty w ogóle wygadujesz Jeremiasz ?- Kocham cię .-powiedziałam całując go. -Żadna siła na tym świecie nie jest w stanie zniszczyć mojej miłości do ciebie. -Nie rozumiem jak chociaż przez chwilę mogłeś pomyśleć, że  umiałabym być na tyle bezduszną materialistką, by cię zostawić.
Nie wiem czemu ,ale wtulona w jego ramię automatycznie zaczęłam płakać.
-Jest coś jeszcze .-powiedział .
Jeszcze jakaś zła wiadomość? Już chyba gorzej być nie może .
-Jest bardzo prawdopodobne , tak na 89 %,że jeśli w przeciągu dwóch miesięcy nie pojawi się dawca to ja umrę.
Teraz już całkiem rozpłakałam się jak mały dzieciak. Dlaczego powiedział mi oio tym wszystkim dopiero teraz? Dlaczego spotkało to akurat jego?
W głowie roiło mi się od pytań , na które rozpaczliwie szukałam odpowiedzi.
***
Na bloga wpisywałam go między odrabianiem lekcji :D
Ahhh ....nudna ta matma :DDD
I jak się wam podoba po tym jak wszystko jest już jasne , chociaż może nie wszystko? Tym razem będzie czas na ujawnienie sekretów mamy Mariki ....Co ma do tego Jeremiasz ?

Moje kumpele płakały czytając ten rozdział, a wy ?
Piszcie :*

2 komentarze:

  1. Kocham to opowiadanie <3333 i to było takie smutne ;( Aż łezka mi się w oku zakręciła. :(
    Czekam na nowy rozdział. I przez ciebie nie będę mogła spać myśląc, o Jeremiaszu :( :( :(
    <3333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki Karola ;**** fajnie słyszeć takie słowa od kogoś innego niż tylko swoich kumpeli -człowiek się dowartościowuje :D czytając takie komentarze czuję ,że żyję i że jednak dla kogoś warto się pocić wieczorami udoskonalając co do słowa każdy rozdział by jak już dam tekst na bloga wszystko było dobre w każdym calu . Dziękuję <3333
      Pozdrowionka dla Ciebie ;*
      Mam jeszcze coś w zanadrzu po skończeniu tego opowiadania ,ale to potem ....:D


      Usuń