***
przygotujcie wygodne fotele ,szykuje się dłuższy rozdział:D
zapomniałam dodać ,że mama Mariki mieszka za granicą ,ale do Polski przyjeżdża co jakiś czas.
* pisane przy ,,In my trunk''- Dev
,,Replay -Zendaya ''
Cały weekend myślałam tylko o tym jakby tu pomóc Jeremiemu , ulżyć mu ,żeby przestał cierpieć , chociaż na chwilę i żeby był taki jak kiedyś :zabawny , zadziorny .Brakuje mi tego. Chciałam coś na to poradzić . Jedyne co przyszło mi do głowy to transfuzja lub to co było bardziej wyzywającym pomysłem -zostać dawcą dla Jeremiasza:
-Nie .-Kategorycznie nie.-zaprzeczyła matka gdy tylko usłyszała co chcę zrobić.
-A to niby dlaczego?-oburzyłam się.
-Bo nie !-To ryzykowne .-A myślałaś co ,by było gdyby coś ci się stało.-Nie darowałabym sobie tego.
-Nienawidzę cię.-Dlaczego mi to robisz?
-A dlaczego tak ci zależy?
-Bo my jesteśmy razem.-Tak się mną interesujesz ,że nawet nie wiesz co się dzieje w moim życiu!- wydarłam się.
-Jak to jesteście razem ?-znieruchomiała
-Normalnie. -Co mam ci to narysować ?-zdenerwowałam się.
-Nie pyskuj. - skarciła mnie. -Natychmiast masz z nim zerwać albo zostaną wyciągnięte z tego konsekwencje.
-Nie zabronisz mi tego !-wykrzyczałam jej prosto w twarz.
-Zdziwisz się.
-Nienawidzę cię.-wycedziłam przez zęby i pobiegłam na górę do swojego pokoju.
***
Następnego dnia matka bardzo się gdzieś wyszykowała :
-Nie martw się .-Już jadę -mówiła rozmawiając z kimś przez telefon.
-...
-Ja Ciebie też kochanie.
Co ona wyprawia? Czyżby miała kochanka? Zawsze myślałam ,że moja mama jest ułożoną osobą , a więc nigdy nie podejrzewałabym jej o coś tak okropnego czym jest zdrada .Postanowiłam pójść za nią i zobaczyć co ukrywa . Doszłam do samego szpitala. Zdziwiłam się ,,Co ona tu robi?''. Przemknęłam się ostrożnie tak, żeby mnie nie widziała. Jak się okazało przyszła do Jeremiasza , który czekał na nią z otwartymi ramionami . Co tu jest grane ? Nie, to co się tu działo stawało się z minuty na minutę coraz bardziej nieprawdopodobne .
***
Czekałam na korytarzu na moją matkę . Byłam niesamowicie zdenerwowana i czułam wielką chęć wydarcia się na cały szpital jaki to świat jest bezsensowny. Kiedy mama wyszła z sali od razu na nią naskoczyłam . Zrobiłam to z taką nienawiścią , że chyba z większą się już nie da :
-O kogo ja widzę ?-zakpiłam. -Co wy razem knujecie co ?-Po jaką cholerę kazałaś mi z nim zerwać? - Co wy prowadzicie jakąś szajkę czy jak ?
-A ty nadal z nim jesteś ?
-Po tym co widziałam to raczej byłam .-Ty się przystawiasz do chłopaka , który mógłby być twoim synem. -Kobieto ty jesteś jakaś nienormalna.
-Dosyć tego!
Nagle podszedł do nas Jeremiasz :
-Mamo coś nie tak ?
-Mamo ?-zapytałam ze łzami w oczach.-Proszę powiedz ,że to jakiś żart.
-Kochanie -Ja chciałam ci powiedzieć , ale....
-Co? -Jak zwykle według Ciebie nie było okazji.
Jeremiasz wyglądał na gorzej zaskoczonego niż ja. Siadając na krześle schował twarz w dłoniach nie wierząc w ani jedno słowo NASZEJ matki.
-Nie umiem bez ciebie żyć. -powiedziałam siadając obok niego ze łzami w oczach.
-Ja ...ja też nie .-powiedział obejmując mnie i całując w czubek głowy. -Musisz być silna . -powiedział łapiąc mnie przez chwilę za rękę ,a następnie puszczając odszedł.
-Synku zaczekaj! -poprosiła mama łapiąc go za dłoń.
-Jak mogłaś ?-Zniszczyłaś mi życie.-Ufałem ci . -odpowiedział z wyrzutem .
-Synku...
-Nie mów tak do mnie. -Chyba na to nie zasłużyłaś. -odszedł.
***
*pisane przy ,,Smile -Avril Lavinge
Nie odzywałam się do matki od tygodnia. Jedyne momenty kiedy się z nią widziałam to wtedy gdy schodziłam do toalety lub do kuchni po talerz z posiłkiem , by móc go spokojnie spożyć w swoim pokoju . Tego dnia to ona przyszła do mnie:
-Możemy porozmawiać ?-zapytała ,a ja zachowując się tak jakbym jej nie widziała bazgrałam długopisem po kartce.-Wiem , że jesteś na mnie zła ,ale ....
-Zła ?-To za łagodnie powiedziane .-Ja jestem wściekła.
Pokazała mi jakieś zdjęcie. W młodej kobiecie poznałam ją , obok siedział mężczyzna dając jej całusa i obejmując ją , a w środku między nimi mały słodki chłopiec.
-Co to za mężczyzna , przecież to nie tata.- A ten chłopiec ?-Zaraz , zaraz ...-powiedziałam przyglądając się bliżej ,-To jest tata ...
-Tak to tata Jeremiasza.-oniemiałam .
-A ten chłopiec to Jeremiasz?-zapytałam nie dowierzając.
-Wszystko ci wyjaśnię .-Jak miałam 17 lat zakochałam się na zabój w takim jednym chłopaku.-Po kilku miesiącach zostaliśmy parą.- Zaszłam z nim w ciąże i wzięliśmy z nim ślub ,a potem zaszłam z nim w drugą ciążę .-I to byłaś ty.
Boże !Nie wierzę to się nie dzieje naprawdę .Nie dość ,że dowiaduję się że mój chłopak jest moim bratem to na dodatek mój tata nie jest moim tatą . To koszmar!
-Nie możesz się dalej z nim spotykać kochanie.
-Co !?-Nie zabronisz mi !
-Marika zrozum!
-Nie nic już nie rozumiem.-Odwal się wreszcie od nas . -Kocham go.-Nie obchodzi mnie co myślisz.-Mam to gdzieś !!!
-O nie moja panno tak się nie będziemy bawić .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz