Zawieszam bloga. Dodałam już specjalnie 2 nowe rozdziały a pod jednym i drugim nie ma ani jednego komentarza. Widzę ,że takie pisanie bez publiki nie ma sensu. Nie wiem dlaczego zniknęli ci ,którzy z takim entuzjazmem czytali mnie na początku ,ale w każdym razie chciałabym im podziękować.
Pozdrowionka ludzie ;(
Labirynt -nasze życie
wtorek, 11 lutego 2014
niedziela, 9 lutego 2014
Rozdział 10
Jak wrócę to chcę widzieć pod obydwoma rozdziałami komentarze ;). Dopiero teraz zorientowałam się ,że mogłam zastosować zasadę czytasz = komentujesz XD, bo coś mało tych komentarzy . Jeśli chcecie utrzymać ten blog przy istnieniu to radzę wam kłaść palce na klawiaturę i brać się do roboty moje wy mróweczki.A teraz na serio jeśli nie będzie więcej niż 1 komentarz to zawieszam bloga ;(
***
Rozdział 10
***
*pisane przy ,,My road''-Blue Cafe
,,Story of my life''-1D
***
Następnego dnia ....
Igor nadal nie wrócił do domu. Zaczynaliśmy się z mamą już trochę martwić , bo oczywiście tata miał wszystko gdzieś, jeśli chodziło o Igora:
-Wiesz ,że musi teraz na siebie uważać. -Jeśli coś mu się stało to ci tego nie daruje. Cały czas traktujesz go jak psa, a nie jak własnego syna.
-Zasłużył na to.-powiedział bez ani odrobiny czułości.
-Nie mogę uwierzyć .-Kiedy ty się stałeś takim potworem? -zapytała nie dowierzając.
-Dobrze wiesz kiedy ,ale tobie najłatwiej było wymazać wszystko z pamięci. -Bo to nic nie kosztuje. -powiedział podnosząc ton, a ja stałam wpatrując się w tą całą sytuację.
***
Pojechaliśmy razem z mamą szukać Igora. Przejechaliśmy chyba całe miasto:
-Zostało nam jeszcze jedno miejsce.-powiedziała mama patrząc w dal, po czym wsiadłyśmy do samochodu.
***
Dojechałyśmy na cmentarz. Kompletnie nie wiedziałam co mam o tym myśleć. Dlaczego pomyślała, że Igor mógłby się akurat tu znaleźć. Poszłyśmy jedną z alejek do jakiegoś grobu , przy którym siedział Igor:
-Synku .-Szukałam cię po całym mieście. -Wszystko w porządku? -Dobrze się czujesz? -zapytała dotykając dłonią jego czoła.
-Dobrze. -Ale nie mam zamiaru wracać do domu póki nie przyjedzie tu po mnie ojciec.- Chcę mu wreszcie pokazać ,że to był wypadek, że ja nie miałem nic wspólnego ze śmiercią Kuby. -I, że mi zależy.-kiedy wypowiedział to zdanie po raz pierwszy spojrzałam na grób przed , którym siedział. Na pomniku widniało zdjęcie chłopca , który miał ok. 6 lat.
-Igor proszę .....-mówiła błagalnym tonem mama .-Jest strasznie zimno.-Dobrze wiesz ,że musisz się oszczędzać.
-Powiedziałem, że ma po mnie przyjechać tata ,szybciej się stąd nie ruszę. -powiedział poważnie.
Zostałam z nim .Usiadłam na ławce obok niego.
-To był twój brat?-zapytałam.
-Tak. -Bardzo go kochałem ,ale tata nie umie w to uwierzyć i cały czas obwinia mnie o jego śmierć. -To był wypadek, ja nie umiałem nic na to poradzić. -Wyszliśmy na podwórko. -Odwróciłem się tylko na chwilę ,a on wybiegł za piłką na ulicę i wpadł pod ten cholerny samochód. -powiedział ukrywając twarz w dłoniach. -Nawet nie masz pojęcia jak bardzo chciałbym cofnąć czas. -I nie dopuścić, by to się stało. -Idź do domu. -Jest strasznie zimno. -powiedział patrząc na mnie.
-A co z tobą ?-zapytałam.
-Spokojnie .-Dam radę. -Po za tym chciałbym pobyć jeszcze chwilę sam.
-Ok. -powiedziałam z niechęcią zostawiając go samego i poszłam w stronę domu.
***
-Co ?-Nagle odezwały się w nim wyrzuty sumienia?-zapytał ojciec .
-Przestaniesz wreszcie ?-Chcesz stracić kolejnego syna?-Mu też brakuje Kuby. -Zdecydowanie czuje się źle z tym co się stało, ale jeszcze gorzej czuje się ,dlatego ,że go o to obwiniasz.
-Na pewno nie mam zamiaru jak ty głaskać go po głowie .
-Albo po niego jedziesz i w końcu normalnie z nim porozmawiasz albo ja po niego pojadę ,ale jeśli to zrobię to mogę ci gwarantować ,że jeszcze w tym tygodniu się wyprowadzę .
On przejęty jej słowami złapał za płaszcz i kluczyki i wyszedł z domu.
Oczami Michała :
Pojechałem na ten cmentarz. Ruszyłem jedną z alejek prosto do grobu Kuby. To co tam zobaczyłem spowodowało ,że znieruchomiałem.....
***
Co zobaczył ojciec Igora?Dowiecie się w następnym ;)
***
Rozdział 10
***
*pisane przy ,,My road''-Blue Cafe
,,Story of my life''-1D
***
Następnego dnia ....
Igor nadal nie wrócił do domu. Zaczynaliśmy się z mamą już trochę martwić , bo oczywiście tata miał wszystko gdzieś, jeśli chodziło o Igora:
-Wiesz ,że musi teraz na siebie uważać. -Jeśli coś mu się stało to ci tego nie daruje. Cały czas traktujesz go jak psa, a nie jak własnego syna.
-Zasłużył na to.-powiedział bez ani odrobiny czułości.
-Nie mogę uwierzyć .-Kiedy ty się stałeś takim potworem? -zapytała nie dowierzając.
-Dobrze wiesz kiedy ,ale tobie najłatwiej było wymazać wszystko z pamięci. -Bo to nic nie kosztuje. -powiedział podnosząc ton, a ja stałam wpatrując się w tą całą sytuację.
***
Pojechaliśmy razem z mamą szukać Igora. Przejechaliśmy chyba całe miasto:
-Zostało nam jeszcze jedno miejsce.-powiedziała mama patrząc w dal, po czym wsiadłyśmy do samochodu.
***
Dojechałyśmy na cmentarz. Kompletnie nie wiedziałam co mam o tym myśleć. Dlaczego pomyślała, że Igor mógłby się akurat tu znaleźć. Poszłyśmy jedną z alejek do jakiegoś grobu , przy którym siedział Igor:
-Synku .-Szukałam cię po całym mieście. -Wszystko w porządku? -Dobrze się czujesz? -zapytała dotykając dłonią jego czoła.
-Dobrze. -Ale nie mam zamiaru wracać do domu póki nie przyjedzie tu po mnie ojciec.- Chcę mu wreszcie pokazać ,że to był wypadek, że ja nie miałem nic wspólnego ze śmiercią Kuby. -I, że mi zależy.-kiedy wypowiedział to zdanie po raz pierwszy spojrzałam na grób przed , którym siedział. Na pomniku widniało zdjęcie chłopca , który miał ok. 6 lat.
-Igor proszę .....-mówiła błagalnym tonem mama .-Jest strasznie zimno.-Dobrze wiesz ,że musisz się oszczędzać.
-Powiedziałem, że ma po mnie przyjechać tata ,szybciej się stąd nie ruszę. -powiedział poważnie.
Zostałam z nim .Usiadłam na ławce obok niego.
-To był twój brat?-zapytałam.
-Tak. -Bardzo go kochałem ,ale tata nie umie w to uwierzyć i cały czas obwinia mnie o jego śmierć. -To był wypadek, ja nie umiałem nic na to poradzić. -Wyszliśmy na podwórko. -Odwróciłem się tylko na chwilę ,a on wybiegł za piłką na ulicę i wpadł pod ten cholerny samochód. -powiedział ukrywając twarz w dłoniach. -Nawet nie masz pojęcia jak bardzo chciałbym cofnąć czas. -I nie dopuścić, by to się stało. -Idź do domu. -Jest strasznie zimno. -powiedział patrząc na mnie.
-A co z tobą ?-zapytałam.
-Spokojnie .-Dam radę. -Po za tym chciałbym pobyć jeszcze chwilę sam.
-Ok. -powiedziałam z niechęcią zostawiając go samego i poszłam w stronę domu.
***
-Co ?-Nagle odezwały się w nim wyrzuty sumienia?-zapytał ojciec .
-Przestaniesz wreszcie ?-Chcesz stracić kolejnego syna?-Mu też brakuje Kuby. -Zdecydowanie czuje się źle z tym co się stało, ale jeszcze gorzej czuje się ,dlatego ,że go o to obwiniasz.
-Na pewno nie mam zamiaru jak ty głaskać go po głowie .
-Albo po niego jedziesz i w końcu normalnie z nim porozmawiasz albo ja po niego pojadę ,ale jeśli to zrobię to mogę ci gwarantować ,że jeszcze w tym tygodniu się wyprowadzę .
On przejęty jej słowami złapał za płaszcz i kluczyki i wyszedł z domu.
Oczami Michała :
Pojechałem na ten cmentarz. Ruszyłem jedną z alejek prosto do grobu Kuby. To co tam zobaczyłem spowodowało ,że znieruchomiałem.....
***
Co zobaczył ojciec Igora?Dowiecie się w następnym ;)
sobota, 8 lutego 2014
Rozdział 9
Rozdział 9
*pisane przy ,,Na zakręcie''-Sylwia Grzeszczak
NOWA POSTAĆ

Przyjaciel Mariki i Jeremiasza .Jego rodzice są wielkimi szychami co sprawia ,że ciągle się przeprowadzają .Rok temu wyprowadził się z rodzicami do innego miasta co rozdzieliło jego i Marikę. Miły , z poczuciem humoru, umiejący postawić na swoim ,ale również wrażliwy. Kocha jazdę na deskorolce.
*pisane przy ,,Na zakręcie''-Sylwia Grzeszczak
NOWA POSTAĆ
Igor (17 l.)
Przyjaciel Mariki i Jeremiasza .Jego rodzice są wielkimi szychami co sprawia ,że ciągle się przeprowadzają .Rok temu wyprowadził się z rodzicami do innego miasta co rozdzieliło jego i Marikę. Miły , z poczuciem humoru, umiejący postawić na swoim ,ale również wrażliwy. Kocha jazdę na deskorolce.
Dziś mieliśmy spotkać się z moimi prawdziwymi rodzicami. Bałam się ,ponieważ nie za bardzo wiedziałam czego się mam po nich spodziewać. Jeremiasz , nie umiałam z nim już normalnie rozmawiać . Te całe relacje między nami były strasznie skomplikowane. Nagle ktoś zapukał do drzwi :
-To pewnie oni. -powiedziała mama ,ale jakoś tak smutno.
Weszli do mieszkania .Najpierw ona :gustowna kobieta z miłym uśmiechem , potem on :elegancki mężczyzna w garniturze z trochę bardziej gburowatym i mniej przekonującym wyrazem twarzy,a na końcu chłopak średniego wzrostu ,któremu spod czapki wystaje ciemnobrązowa grzywka:
-Igor ?-nie mogłam uwierzyć w to co widzę . Uradowana rzuciłam się mu na szyję.
***
Siedzieliśmy przy stole:
-Nie chcielibyśmy naciskać ,ale mamy dla Mariki pewną propozycję. -Może wyjechałabyś z nami na wakacje ?-zapytała mama
-No jasne .-Byłoby super.
-Hej,hej ,hej .-Powoli. -powiedział ojciec .-Mamy tak po prostu na to pozwolić?
-Proszę pana .-Czy to się panu podoba czy nie to nadal będzie moja córka . -Decyzja należy do Mariki.
-Ja się zgadzam. -chciałam poznać moich prawdziwych rodziców.
***
Byliśmy na wakacjach. Ta kobieta była naprawdę fajną osobą. Nawet ten mężczyzna jakoś tak zaczął inaczej do wszystkiego podchodzić był miły i ciepły ,jednak jak zauważyłam nie dotyczyło to Igora. Ciągle miał do niego pretensje ,był oschły i raczej trudno było mówić tu o dobrych stosunkach ojca z synem. Nie mam pojęcia co sprawiało ,że tak się nienawidzili ( tak dokładnie wręcz NIENAWIDZILI ),ale nie chciałam na razie drążyć tego tematu. Czułam ,że tak będzie najlepiej
***
Siedzieliśmy przy obiedzie.Nawet było miło .Dopóki nie pojawił się Igor psując cały dobry nastrój ojca:
-Mogę się was o coś zapytać ?-zwrócił się do rodziców po zjedzeniu części obiadu.
-Tak synku ?-zapytała mama.
-Nie wiem czy powinienem o to pytać ,ale skoro ten pokój u góry stoi pusty to czy mógłbym ....-pytał wolno dokładnie patrząc na reakcję ojca.
-Chyba sobie żartujesz ?!-wybuchnął ojciec.-Śmiesz mnie jeszcze o to pytać ?-krzyczał gestykulując nerwowo rękoma.
-Michał on tylko zapytał. -powiedziała ciepłym tonem matka.
-To następnym razem niech lepiej w ogóle nie próbuje , bo wyrzucę go na zbity pysk na ulicę i wtedy dopiero będzie mógł zacząć marudzić ,że nie ma gdzie mieszkać . -dodał nerwowo cały poczerwieniały ze złości na twarzy.
Igor rozdrażniony słowami ojca wyszedł z domu trzaskając drzwiami. Nie wiedząc jak mam się zachować poszłam na górę. Stając w korytarzu dostrzegłam drzwi ,na które wcześniej nie zwróciłam uwagi gdyż były one umieszczone bardziej na boku. Na nich była zawieszona tabliczka ,, Pokój małego urwiska'' a pod nią naklejki samochodów i jakiś postaci z bajek . Weszłam nieśmiało do środka. Pokój z żółto-niebieskimi ścianami , a na jednej z nich za zaszkloną ramką chłopięca piłkarska koszulka. Otwierając drzwi po cichu z niego wyszłam po czym rzuciłam się na łóżko w pokoju , w którym spałam i zasnęłam.
***
Dlaczego ojciec tak nienawidzi Igora i co ma do tego tajemniczy pokój ?
Dowiecie się w następnym ;)
-To pewnie oni. -powiedziała mama ,ale jakoś tak smutno.
Weszli do mieszkania .Najpierw ona :gustowna kobieta z miłym uśmiechem , potem on :elegancki mężczyzna w garniturze z trochę bardziej gburowatym i mniej przekonującym wyrazem twarzy,a na końcu chłopak średniego wzrostu ,któremu spod czapki wystaje ciemnobrązowa grzywka:
-Igor ?-nie mogłam uwierzyć w to co widzę . Uradowana rzuciłam się mu na szyję.
***
Siedzieliśmy przy stole:
-Nie chcielibyśmy naciskać ,ale mamy dla Mariki pewną propozycję. -Może wyjechałabyś z nami na wakacje ?-zapytała mama
-No jasne .-Byłoby super.
-Hej,hej ,hej .-Powoli. -powiedział ojciec .-Mamy tak po prostu na to pozwolić?
-Proszę pana .-Czy to się panu podoba czy nie to nadal będzie moja córka . -Decyzja należy do Mariki.
-Ja się zgadzam. -chciałam poznać moich prawdziwych rodziców.
***
Byliśmy na wakacjach. Ta kobieta była naprawdę fajną osobą. Nawet ten mężczyzna jakoś tak zaczął inaczej do wszystkiego podchodzić był miły i ciepły ,jednak jak zauważyłam nie dotyczyło to Igora. Ciągle miał do niego pretensje ,był oschły i raczej trudno było mówić tu o dobrych stosunkach ojca z synem. Nie mam pojęcia co sprawiało ,że tak się nienawidzili ( tak dokładnie wręcz NIENAWIDZILI ),ale nie chciałam na razie drążyć tego tematu. Czułam ,że tak będzie najlepiej
***
Siedzieliśmy przy obiedzie.Nawet było miło .Dopóki nie pojawił się Igor psując cały dobry nastrój ojca:
-Mogę się was o coś zapytać ?-zwrócił się do rodziców po zjedzeniu części obiadu.
-Tak synku ?-zapytała mama.
-Nie wiem czy powinienem o to pytać ,ale skoro ten pokój u góry stoi pusty to czy mógłbym ....-pytał wolno dokładnie patrząc na reakcję ojca.
-Chyba sobie żartujesz ?!-wybuchnął ojciec.-Śmiesz mnie jeszcze o to pytać ?-krzyczał gestykulując nerwowo rękoma.
-Michał on tylko zapytał. -powiedziała ciepłym tonem matka.
-To następnym razem niech lepiej w ogóle nie próbuje , bo wyrzucę go na zbity pysk na ulicę i wtedy dopiero będzie mógł zacząć marudzić ,że nie ma gdzie mieszkać . -dodał nerwowo cały poczerwieniały ze złości na twarzy.
Igor rozdrażniony słowami ojca wyszedł z domu trzaskając drzwiami. Nie wiedząc jak mam się zachować poszłam na górę. Stając w korytarzu dostrzegłam drzwi ,na które wcześniej nie zwróciłam uwagi gdyż były one umieszczone bardziej na boku. Na nich była zawieszona tabliczka ,, Pokój małego urwiska'' a pod nią naklejki samochodów i jakiś postaci z bajek . Weszłam nieśmiało do środka. Pokój z żółto-niebieskimi ścianami , a na jednej z nich za zaszkloną ramką chłopięca piłkarska koszulka. Otwierając drzwi po cichu z niego wyszłam po czym rzuciłam się na łóżko w pokoju , w którym spałam i zasnęłam.
***
Dlaczego ojciec tak nienawidzi Igora i co ma do tego tajemniczy pokój ?
Dowiecie się w następnym ;)
wtorek, 4 lutego 2014
Rozdział 8
Rozdział 8
***
Dacie wiarę ,że mam kumpla podobnego do Jeremiasza XD
*pisane przy ,, Dark house ''-Katy Perry feat. Juice J
***
Miałem spotkać się z Marysią ,ale kiedy tylko ją zobaczyłem widziałem ,że coś jest nie tak.
-Normalnie czuję się dzisiaj tak jakbym mogła wszystko .-Patrz.-powiedziała i stanęła na środku ulicy .
-Zwariowałaś ?-zapytałem zgarniając ją prawie z przed maski jadącego samochodu. -Odbiło ci do reszty?
-Ej wyluzuj.
-Wyluzuj?-O mało nie wpadłaś pod samochód .-Co ci odbiło?
-Widzę ,że nie da się dziś z tobą normalnie porozmawiać .-Zadzwoń jak ochłoniesz .
***
Szedłem wieczorem do jednego z klubów. Przechadzając się jednym z korytarzy pod ścianą zobaczyłem zrozpaczoną Marysię :
-Boże .-Co ty tu robisz ?-Co się stało?
-O tu jesteś .-powiedział z ironicznym szczęściem w głosie mężczyzna .-Twój koleszka powiedział ,że mu zwiałaś .-Wiesz chyba co to oznacza .-Nie dostaniesz ani grama ze swojej działki .-nie po robocie jaką wykonałaś.
-Ale ja tego potrzebuję!-wrzasnęła zrozpaczona .
-Potrzebujesz ?-W takim razie trzeba było tak od razu. -powiedział i klejąc się do niej zaczął ją całować.
-Chyba śnisz .-Nigdy w życiu nie dam się już więcej na to nabrać.
- w takim razie mam rozumieć ,że wszystko oddajesz mi z odsetkami bez wyjątków.
-Marysia co tu się dzieje ?-zapytałem przerażony .
-Dowiesz się jak za kilka chwil jak będzie leżała naga na podłodze.-odszczekał dryblas
Wyszedłem na świeże powietrze. Chwilę później zobaczyłem biegnącą w moją stronę Marysię
-Powiesz mi wreszcie .-poprosiłem .Nie mogłem już tego znieść
-Biorę narkotyki. -powiedziała po czym bezradnie się rozpłakała .
-Jak to?
-No normalnie .
-A dlaczego chodzisz ubrana o tak/-zapytałem oburzony .
-Ja pracuję w tym klubie dla niego i w zamian dostaję narkotyki.
-Nie wierzę .-To się nie dzieje naprawdę .-Nie wierzę .
Zszokowany i poirytowany wróciłem do domu.
***
Dacie wiarę ,że mam kumpla podobnego do Jeremiasza XD
*pisane przy ,, Dark house ''-Katy Perry feat. Juice J
***
Miałem spotkać się z Marysią ,ale kiedy tylko ją zobaczyłem widziałem ,że coś jest nie tak.
-Normalnie czuję się dzisiaj tak jakbym mogła wszystko .-Patrz.-powiedziała i stanęła na środku ulicy .
-Zwariowałaś ?-zapytałem zgarniając ją prawie z przed maski jadącego samochodu. -Odbiło ci do reszty?
-Ej wyluzuj.
-Wyluzuj?-O mało nie wpadłaś pod samochód .-Co ci odbiło?
-Widzę ,że nie da się dziś z tobą normalnie porozmawiać .-Zadzwoń jak ochłoniesz .
***
Szedłem wieczorem do jednego z klubów. Przechadzając się jednym z korytarzy pod ścianą zobaczyłem zrozpaczoną Marysię :
-Boże .-Co ty tu robisz ?-Co się stało?
-O tu jesteś .-powiedział z ironicznym szczęściem w głosie mężczyzna .-Twój koleszka powiedział ,że mu zwiałaś .-Wiesz chyba co to oznacza .-Nie dostaniesz ani grama ze swojej działki .-nie po robocie jaką wykonałaś.
-Ale ja tego potrzebuję!-wrzasnęła zrozpaczona .
-Potrzebujesz ?-W takim razie trzeba było tak od razu. -powiedział i klejąc się do niej zaczął ją całować.
-Chyba śnisz .-Nigdy w życiu nie dam się już więcej na to nabrać.
- w takim razie mam rozumieć ,że wszystko oddajesz mi z odsetkami bez wyjątków.
-Marysia co tu się dzieje ?-zapytałem przerażony .
-Dowiesz się jak za kilka chwil jak będzie leżała naga na podłodze.-odszczekał dryblas
Wyszedłem na świeże powietrze. Chwilę później zobaczyłem biegnącą w moją stronę Marysię
-Powiesz mi wreszcie .-poprosiłem .Nie mogłem już tego znieść
-Biorę narkotyki. -powiedziała po czym bezradnie się rozpłakała .
-Jak to?
-No normalnie .
-A dlaczego chodzisz ubrana o tak/-zapytałem oburzony .
-Ja pracuję w tym klubie dla niego i w zamian dostaję narkotyki.
-Nie wierzę .-To się nie dzieje naprawdę .-Nie wierzę .
Zszokowany i poirytowany wróciłem do domu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)