I jak wam się podoba moje opowiadanie po tym jak doczytaliście do tego momentu ? :)
Mam jeszcze jedno pytanie dotyczące bloga : Czy oprócz opowiadania chcecie ,żebym pisała coś dodatkowo :dodatkowe krótkie historyjki , linki , recenzje , posty z dnia typu co się tam u mnie działo ;) Piszcie ;*
piątek, 31 stycznia 2014
Rozdział 5
Rozdział 5
NOWA POSTAĆ
Marysia- trafiła do tego samego szpitala co Jeremiasz .Lubi bardziej styl chłopczycy . Jest zabawna , miła a czasem i zadziorna . Ma silny charakter i nigdy nie pozwoli na to by ktokolwiek jej podskoczył.

*pisane przy "Starstruck''-Sterling KnightOczami Jeremiasza :Znów szpital. Na początku jest dziwnie znów się przyzwyczaić, jednak później nie jest najgorzej. Siedzę na łóżku i wpatruję się w sufit. Nagle obok mnie na łóżku pojawia się uśmiechnięta Marysia. Jest wspaniałą osobą ,mamy tyle wspólnych tematów ,że ledwo kiedy znajduje się na nie wszystkie czas. Była moją bratnią duszą.Marysia ,też walczyła z rakiem. Jednak wspólnie dawaliśmy sobie nawzajem siłę i wiarę w to ,że mimo wszystko może być lepiej. Jakoś przestałem myśleć o Marice. Sam nie wiem ,dlaczego ,ale nic na to nie poradziłem i nie umiałem sobie wyjaśnić ,dlaczego nagle zniknęła z mojej pamięci. ***Dziś pojawiła się w szpitalu Marika mówiąc ,że chce mi coś powiedzieć .
-Nie możemy być razem .-powiedziała gdy usiedliśmy na łóżku w sali .-Zakochałam się w kimś innym .-powiedziała ,a po chwili do sali wszedł wysoki chłopak, który podszedł do niej całując ją.
No nieźle tego samego dnia kiedy ze mną zrywa okazuje się ,że ma już chłopaka i jeszcze go przyprowadza. To już lekkie przegięcie. Postanowiłem ,że nie dam jej tej satysfakcji z krótkotrwałego triumfu. W tym samym momencie do sali weszła Marysia.
-O hej Marysiu -Usiądziesz z nami ?-zaproponowałem słodko.
-Widzę ,że masz gości .
-To nic . -Siadaj. -powiedziałem pociągając ją za rękaw by usiadła na kanapie .
-Nie przedstawisz mnie swojej koleżance. -zaproponowała Marika .
-O tak jasne czemu nie ?-Marysiu to jest moja koleżanka Marika .-Marika to jest moja dziewczyna Marysia. -powiedziałem na co ona cała zbladła ,a ja mrugnąłem do niej okiem.
***
Niezręczna sytuacja spowodowała ,że atmosfera była nieco sztywna ,ale nie na atmosferze mi tu zależało lecz na czymś zupełnie innym . By wszystko wyglądało jak najbardziej wiarygodnie cały czas przyklejony wręcz do Marysi obejmowałem ją i całowałem. Kiedy wreszcie Marika się ulotniła ona zdenerwowana zdejmując moją rękę z jej ramienia wstała i powiedziała :
-Fajnie się było mną pobawić . -Teraz oprócz dziewczyny straciłeś również przyjaciółkę.
-Co?-zaczekaj !-powiedziałem kiedy już była przy wyjściu ,jednak ona wyrywając mi się z uścisku uciekła na korytarz ,a ja podbiegając do niej pocałowałem ją namiętnie na co ona walnęła mnie w twarz . Kiedy zrobiłem to znowu i ona ponownie powtórzyła walnięcie mnie w twarz i było tak chyba jeszcze z 2 razy dopóki nie zacząłem jej uświadamiać dlaczego to robię :
-Słuchaj za co to przed chwilą zrobiłaś powinienem ci skuć ręce w kajdanki.
-A to niby dlaczego? Nie chcę pocałunków na pokaz , muszę się jakoś bronić .
-Kiedy ty wreszcie pojmiesz ,że gdyby one nie były prawdziwe to bym cię nie całował głuptasie. -powiedziałem śmiejąc się .
-Naprawdę ?
-A walniesz mnie znowu w twarz ?-zapytałem.
-Postaram się nie .-uśmiechnęła się ,a ja ją pocałowałem .
***********
Nooo i skończyłam . Wiem ,ze krótki i wydawałoby się ,że za długo go nie pisałam ,ale pozory mylą ,bo męczyłam się nad nim dość długo i byłabym bardzo szczęśliwa gdybyście to docenili ;D
NOWA POSTAĆ
Marysia- trafiła do tego samego szpitala co Jeremiasz .Lubi bardziej styl chłopczycy . Jest zabawna , miła a czasem i zadziorna . Ma silny charakter i nigdy nie pozwoli na to by ktokolwiek jej podskoczył.
*pisane przy "Starstruck''-Sterling KnightOczami Jeremiasza :Znów szpital. Na początku jest dziwnie znów się przyzwyczaić, jednak później nie jest najgorzej. Siedzę na łóżku i wpatruję się w sufit. Nagle obok mnie na łóżku pojawia się uśmiechnięta Marysia. Jest wspaniałą osobą ,mamy tyle wspólnych tematów ,że ledwo kiedy znajduje się na nie wszystkie czas. Była moją bratnią duszą.Marysia ,też walczyła z rakiem. Jednak wspólnie dawaliśmy sobie nawzajem siłę i wiarę w to ,że mimo wszystko może być lepiej. Jakoś przestałem myśleć o Marice. Sam nie wiem ,dlaczego ,ale nic na to nie poradziłem i nie umiałem sobie wyjaśnić ,dlaczego nagle zniknęła z mojej pamięci. ***Dziś pojawiła się w szpitalu Marika mówiąc ,że chce mi coś powiedzieć .
-Nie możemy być razem .-powiedziała gdy usiedliśmy na łóżku w sali .-Zakochałam się w kimś innym .-powiedziała ,a po chwili do sali wszedł wysoki chłopak, który podszedł do niej całując ją.
No nieźle tego samego dnia kiedy ze mną zrywa okazuje się ,że ma już chłopaka i jeszcze go przyprowadza. To już lekkie przegięcie. Postanowiłem ,że nie dam jej tej satysfakcji z krótkotrwałego triumfu. W tym samym momencie do sali weszła Marysia.
-O hej Marysiu -Usiądziesz z nami ?-zaproponowałem słodko.
-Widzę ,że masz gości .
-To nic . -Siadaj. -powiedziałem pociągając ją za rękaw by usiadła na kanapie .
-Nie przedstawisz mnie swojej koleżance. -zaproponowała Marika .
-O tak jasne czemu nie ?-Marysiu to jest moja koleżanka Marika .-Marika to jest moja dziewczyna Marysia. -powiedziałem na co ona cała zbladła ,a ja mrugnąłem do niej okiem.
***
Niezręczna sytuacja spowodowała ,że atmosfera była nieco sztywna ,ale nie na atmosferze mi tu zależało lecz na czymś zupełnie innym . By wszystko wyglądało jak najbardziej wiarygodnie cały czas przyklejony wręcz do Marysi obejmowałem ją i całowałem. Kiedy wreszcie Marika się ulotniła ona zdenerwowana zdejmując moją rękę z jej ramienia wstała i powiedziała :
-Fajnie się było mną pobawić . -Teraz oprócz dziewczyny straciłeś również przyjaciółkę.
-Co?-zaczekaj !-powiedziałem kiedy już była przy wyjściu ,jednak ona wyrywając mi się z uścisku uciekła na korytarz ,a ja podbiegając do niej pocałowałem ją namiętnie na co ona walnęła mnie w twarz . Kiedy zrobiłem to znowu i ona ponownie powtórzyła walnięcie mnie w twarz i było tak chyba jeszcze z 2 razy dopóki nie zacząłem jej uświadamiać dlaczego to robię :
-Słuchaj za co to przed chwilą zrobiłaś powinienem ci skuć ręce w kajdanki.
-A to niby dlaczego? Nie chcę pocałunków na pokaz , muszę się jakoś bronić .
-Kiedy ty wreszcie pojmiesz ,że gdyby one nie były prawdziwe to bym cię nie całował głuptasie. -powiedziałem śmiejąc się .
-Naprawdę ?
-A walniesz mnie znowu w twarz ?-zapytałem.
-Postaram się nie .-uśmiechnęła się ,a ja ją pocałowałem .
***********
Nooo i skończyłam . Wiem ,ze krótki i wydawałoby się ,że za długo go nie pisałam ,ale pozory mylą ,bo męczyłam się nad nim dość długo i byłabym bardzo szczęśliwa gdybyście to docenili ;D
Hej moje dzieciaczki !;p
No i mam upragnione ferie ,co oznacza więcej czasu dla mnie i oczywiście dla was , bo grzechem byłoby nie zajrzeć w ciągu tych dwóch wolnych tygodni na bloga . Myślę nad nowym rozdziałem . Nwm. jak mi to wyjdzie ,ale miejmy nadzieję ,że jak najlepiej ;) Nic nie obiecuję ,ale postaram się dziś zawziąć i napisać nowy rozdział . No więc.... czas włączyć kreatywne pomysły. A wy jak spędzacie ferie ? Piszcie ;)

I tak wolę lato XD Ale zima też ma swoje uroki n, bo kubek ciepłego kakao to najbardziej pasuje o tej porze roku ;P
No i mam upragnione ferie ,co oznacza więcej czasu dla mnie i oczywiście dla was , bo grzechem byłoby nie zajrzeć w ciągu tych dwóch wolnych tygodni na bloga . Myślę nad nowym rozdziałem . Nwm. jak mi to wyjdzie ,ale miejmy nadzieję ,że jak najlepiej ;) Nic nie obiecuję ,ale postaram się dziś zawziąć i napisać nowy rozdział . No więc.... czas włączyć kreatywne pomysły. A wy jak spędzacie ferie ? Piszcie ;)
I tak wolę lato XD Ale zima też ma swoje uroki n, bo kubek ciepłego kakao to najbardziej pasuje o tej porze roku ;P
niedziela, 26 stycznia 2014
Ósmoklasiści nie płaczą
Paczajcie co wczoraj oglądałam :D Jacy oni słodcy . No cóż trzeba przyznać ,że łezka się w oku zakręciła ,a zwłaszcza pod koniec. Nwm. jak wy ,ale ja mogłabym go oglądać na okrągło. Ogólnie jakąś fanatyczką filmów nie jestem , ale w tym się normalnie zakochałam <3
Joep <3 A jego już w ogóle. Ci co lubią sobie popłakać -gorąco polecam

,,Ósmoklasiści nie płaczą''.Obejrzyjcie !:) Będę miała z kim się wymienić spostrzeżeniami i to nie tylko na temat (moim zdaniem XD) przystojnego chłopaka. Bo to widać na pierwszy rzut oka ;) Przynajmniej niektórzy .Bo niektóre laski mają zaćmę i zacięcie twierdzą ,że jest brzydki XD A wy co myślicie ?
Piszcie :*
Joep <3 A jego już w ogóle. Ci co lubią sobie popłakać -gorąco polecam
,,Ósmoklasiści nie płaczą''.Obejrzyjcie !:) Będę miała z kim się wymienić spostrzeżeniami i to nie tylko na temat (moim zdaniem XD) przystojnego chłopaka. Bo to widać na pierwszy rzut oka ;) Przynajmniej niektórzy .Bo niektóre laski mają zaćmę i zacięcie twierdzą ,że jest brzydki XD A wy co myślicie ?
Piszcie :*
sobota, 25 stycznia 2014
Nagły zwrot akcji XD
Nie zdziwcie się jak opowiadanie zmieni trochę gatunek ,ale taka mnie nagła wena napadła . Normalnie jakoś tak nie mogłam nie wykorzystać tego pomysłu XD będzie zadziwiająco ;)
poniedziałek, 13 stycznia 2014
środa, 8 stycznia 2014
Rozdział 4
Rozdział 4
***
przygotujcie wygodne fotele ,szykuje się dłuższy rozdział:D
zapomniałam dodać ,że mama Mariki mieszka za granicą ,ale do Polski przyjeżdża co jakiś czas.

* pisane przy ,,In my trunk''- Dev
,,Replay -Zendaya ''
Cały weekend myślałam tylko o tym jakby tu pomóc Jeremiemu , ulżyć mu ,żeby przestał cierpieć , chociaż na chwilę i żeby był taki jak kiedyś :zabawny , zadziorny .Brakuje mi tego. Chciałam coś na to poradzić . Jedyne co przyszło mi do głowy to transfuzja lub to co było bardziej wyzywającym pomysłem -zostać dawcą dla Jeremiasza:
-Nie .-Kategorycznie nie.-zaprzeczyła matka gdy tylko usłyszała co chcę zrobić.
-A to niby dlaczego?-oburzyłam się.
-Bo nie !-To ryzykowne .-A myślałaś co ,by było gdyby coś ci się stało.-Nie darowałabym sobie tego.
-Nienawidzę cię.-Dlaczego mi to robisz?
-A dlaczego tak ci zależy?
-Bo my jesteśmy razem.-Tak się mną interesujesz ,że nawet nie wiesz co się dzieje w moim życiu!- wydarłam się.
-Jak to jesteście razem ?-znieruchomiała
-Normalnie. -Co mam ci to narysować ?-zdenerwowałam się.
-Nie pyskuj. - skarciła mnie. -Natychmiast masz z nim zerwać albo zostaną wyciągnięte z tego konsekwencje.
-Nie zabronisz mi tego !-wykrzyczałam jej prosto w twarz.
-Zdziwisz się.
-Nienawidzę cię.-wycedziłam przez zęby i pobiegłam na górę do swojego pokoju.
***
Następnego dnia matka bardzo się gdzieś wyszykowała :
-Nie martw się .-Już jadę -mówiła rozmawiając z kimś przez telefon.
-...
-Ja Ciebie też kochanie.
Co ona wyprawia? Czyżby miała kochanka? Zawsze myślałam ,że moja mama jest ułożoną osobą , a więc nigdy nie podejrzewałabym jej o coś tak okropnego czym jest zdrada .Postanowiłam pójść za nią i zobaczyć co ukrywa . Doszłam do samego szpitala. Zdziwiłam się ,,Co ona tu robi?''. Przemknęłam się ostrożnie tak, żeby mnie nie widziała. Jak się okazało przyszła do Jeremiasza , który czekał na nią z otwartymi ramionami . Co tu jest grane ? Nie, to co się tu działo stawało się z minuty na minutę coraz bardziej nieprawdopodobne .
***
Czekałam na korytarzu na moją matkę . Byłam niesamowicie zdenerwowana i czułam wielką chęć wydarcia się na cały szpital jaki to świat jest bezsensowny. Kiedy mama wyszła z sali od razu na nią naskoczyłam . Zrobiłam to z taką nienawiścią , że chyba z większą się już nie da :
-O kogo ja widzę ?-zakpiłam. -Co wy razem knujecie co ?-Po jaką cholerę kazałaś mi z nim zerwać? - Co wy prowadzicie jakąś szajkę czy jak ?
-A ty nadal z nim jesteś ?
-Po tym co widziałam to raczej byłam .-Ty się przystawiasz do chłopaka , który mógłby być twoim synem. -Kobieto ty jesteś jakaś nienormalna.
-Dosyć tego!
Nagle podszedł do nas Jeremiasz :
-Mamo coś nie tak ?
-Mamo ?-zapytałam ze łzami w oczach.-Proszę powiedz ,że to jakiś żart.
-Kochanie -Ja chciałam ci powiedzieć , ale....
-Co? -Jak zwykle według Ciebie nie było okazji.
Jeremiasz wyglądał na gorzej zaskoczonego niż ja. Siadając na krześle schował twarz w dłoniach nie wierząc w ani jedno słowo NASZEJ matki.
-Nie umiem bez ciebie żyć. -powiedziałam siadając obok niego ze łzami w oczach.
-Ja ...ja też nie .-powiedział obejmując mnie i całując w czubek głowy. -Musisz być silna . -powiedział łapiąc mnie przez chwilę za rękę ,a następnie puszczając odszedł.
-Synku zaczekaj! -poprosiła mama łapiąc go za dłoń.
-Jak mogłaś ?-Zniszczyłaś mi życie.-Ufałem ci . -odpowiedział z wyrzutem .
-Synku...
-Nie mów tak do mnie. -Chyba na to nie zasłużyłaś. -odszedł.
***
*pisane przy ,,Smile -Avril Lavinge
Nie odzywałam się do matki od tygodnia. Jedyne momenty kiedy się z nią widziałam to wtedy gdy schodziłam do toalety lub do kuchni po talerz z posiłkiem , by móc go spokojnie spożyć w swoim pokoju . Tego dnia to ona przyszła do mnie:
-Możemy porozmawiać ?-zapytała ,a ja zachowując się tak jakbym jej nie widziała bazgrałam długopisem po kartce.-Wiem , że jesteś na mnie zła ,ale ....
-Zła ?-To za łagodnie powiedziane .-Ja jestem wściekła.
Pokazała mi jakieś zdjęcie. W młodej kobiecie poznałam ją , obok siedział mężczyzna dając jej całusa i obejmując ją , a w środku między nimi mały słodki chłopiec.
-Co to za mężczyzna , przecież to nie tata.- A ten chłopiec ?-Zaraz , zaraz ...-powiedziałam przyglądając się bliżej ,-To jest tata ...
-Tak to tata Jeremiasza.-oniemiałam .
-A ten chłopiec to Jeremiasz?-zapytałam nie dowierzając.
-Wszystko ci wyjaśnię .-Jak miałam 17 lat zakochałam się na zabój w takim jednym chłopaku.-Po kilku miesiącach zostaliśmy parą.- Zaszłam z nim w ciąże i wzięliśmy z nim ślub ,a potem zaszłam z nim w drugą ciążę .-I to byłaś ty.
Boże !Nie wierzę to się nie dzieje naprawdę .Nie dość ,że dowiaduję się że mój chłopak jest moim bratem to na dodatek mój tata nie jest moim tatą . To koszmar!
-Nie możesz się dalej z nim spotykać kochanie.
-Co !?-Nie zabronisz mi !
-Marika zrozum!
-Nie nic już nie rozumiem.-Odwal się wreszcie od nas . -Kocham go.-Nie obchodzi mnie co myślisz.-Mam to gdzieś !!!
-O nie moja panno tak się nie będziemy bawić .
***
przygotujcie wygodne fotele ,szykuje się dłuższy rozdział:D
zapomniałam dodać ,że mama Mariki mieszka za granicą ,ale do Polski przyjeżdża co jakiś czas.
* pisane przy ,,In my trunk''- Dev
,,Replay -Zendaya ''
Cały weekend myślałam tylko o tym jakby tu pomóc Jeremiemu , ulżyć mu ,żeby przestał cierpieć , chociaż na chwilę i żeby był taki jak kiedyś :zabawny , zadziorny .Brakuje mi tego. Chciałam coś na to poradzić . Jedyne co przyszło mi do głowy to transfuzja lub to co było bardziej wyzywającym pomysłem -zostać dawcą dla Jeremiasza:
-Nie .-Kategorycznie nie.-zaprzeczyła matka gdy tylko usłyszała co chcę zrobić.
-A to niby dlaczego?-oburzyłam się.
-Bo nie !-To ryzykowne .-A myślałaś co ,by było gdyby coś ci się stało.-Nie darowałabym sobie tego.
-Nienawidzę cię.-Dlaczego mi to robisz?
-A dlaczego tak ci zależy?
-Bo my jesteśmy razem.-Tak się mną interesujesz ,że nawet nie wiesz co się dzieje w moim życiu!- wydarłam się.
-Jak to jesteście razem ?-znieruchomiała
-Normalnie. -Co mam ci to narysować ?-zdenerwowałam się.
-Nie pyskuj. - skarciła mnie. -Natychmiast masz z nim zerwać albo zostaną wyciągnięte z tego konsekwencje.
-Nie zabronisz mi tego !-wykrzyczałam jej prosto w twarz.
-Zdziwisz się.
-Nienawidzę cię.-wycedziłam przez zęby i pobiegłam na górę do swojego pokoju.
***
Następnego dnia matka bardzo się gdzieś wyszykowała :
-Nie martw się .-Już jadę -mówiła rozmawiając z kimś przez telefon.
-...
-Ja Ciebie też kochanie.
Co ona wyprawia? Czyżby miała kochanka? Zawsze myślałam ,że moja mama jest ułożoną osobą , a więc nigdy nie podejrzewałabym jej o coś tak okropnego czym jest zdrada .Postanowiłam pójść za nią i zobaczyć co ukrywa . Doszłam do samego szpitala. Zdziwiłam się ,,Co ona tu robi?''. Przemknęłam się ostrożnie tak, żeby mnie nie widziała. Jak się okazało przyszła do Jeremiasza , który czekał na nią z otwartymi ramionami . Co tu jest grane ? Nie, to co się tu działo stawało się z minuty na minutę coraz bardziej nieprawdopodobne .
***
Czekałam na korytarzu na moją matkę . Byłam niesamowicie zdenerwowana i czułam wielką chęć wydarcia się na cały szpital jaki to świat jest bezsensowny. Kiedy mama wyszła z sali od razu na nią naskoczyłam . Zrobiłam to z taką nienawiścią , że chyba z większą się już nie da :
-O kogo ja widzę ?-zakpiłam. -Co wy razem knujecie co ?-Po jaką cholerę kazałaś mi z nim zerwać? - Co wy prowadzicie jakąś szajkę czy jak ?
-A ty nadal z nim jesteś ?
-Po tym co widziałam to raczej byłam .-Ty się przystawiasz do chłopaka , który mógłby być twoim synem. -Kobieto ty jesteś jakaś nienormalna.
-Dosyć tego!
Nagle podszedł do nas Jeremiasz :
-Mamo coś nie tak ?
-Mamo ?-zapytałam ze łzami w oczach.-Proszę powiedz ,że to jakiś żart.
-Kochanie -Ja chciałam ci powiedzieć , ale....
-Co? -Jak zwykle według Ciebie nie było okazji.
Jeremiasz wyglądał na gorzej zaskoczonego niż ja. Siadając na krześle schował twarz w dłoniach nie wierząc w ani jedno słowo NASZEJ matki.
-Nie umiem bez ciebie żyć. -powiedziałam siadając obok niego ze łzami w oczach.
-Ja ...ja też nie .-powiedział obejmując mnie i całując w czubek głowy. -Musisz być silna . -powiedział łapiąc mnie przez chwilę za rękę ,a następnie puszczając odszedł.
-Synku zaczekaj! -poprosiła mama łapiąc go za dłoń.
-Jak mogłaś ?-Zniszczyłaś mi życie.-Ufałem ci . -odpowiedział z wyrzutem .
-Synku...
-Nie mów tak do mnie. -Chyba na to nie zasłużyłaś. -odszedł.
***
*pisane przy ,,Smile -Avril Lavinge
Nie odzywałam się do matki od tygodnia. Jedyne momenty kiedy się z nią widziałam to wtedy gdy schodziłam do toalety lub do kuchni po talerz z posiłkiem , by móc go spokojnie spożyć w swoim pokoju . Tego dnia to ona przyszła do mnie:
-Możemy porozmawiać ?-zapytała ,a ja zachowując się tak jakbym jej nie widziała bazgrałam długopisem po kartce.-Wiem , że jesteś na mnie zła ,ale ....
-Zła ?-To za łagodnie powiedziane .-Ja jestem wściekła.
Pokazała mi jakieś zdjęcie. W młodej kobiecie poznałam ją , obok siedział mężczyzna dając jej całusa i obejmując ją , a w środku między nimi mały słodki chłopiec.
-Co to za mężczyzna , przecież to nie tata.- A ten chłopiec ?-Zaraz , zaraz ...-powiedziałam przyglądając się bliżej ,-To jest tata ...
-Tak to tata Jeremiasza.-oniemiałam .
-A ten chłopiec to Jeremiasz?-zapytałam nie dowierzając.
-Wszystko ci wyjaśnię .-Jak miałam 17 lat zakochałam się na zabój w takim jednym chłopaku.-Po kilku miesiącach zostaliśmy parą.- Zaszłam z nim w ciąże i wzięliśmy z nim ślub ,a potem zaszłam z nim w drugą ciążę .-I to byłaś ty.
Boże !Nie wierzę to się nie dzieje naprawdę .Nie dość ,że dowiaduję się że mój chłopak jest moim bratem to na dodatek mój tata nie jest moim tatą . To koszmar!
-Nie możesz się dalej z nim spotykać kochanie.
-Co !?-Nie zabronisz mi !
-Marika zrozum!
-Nie nic już nie rozumiem.-Odwal się wreszcie od nas . -Kocham go.-Nie obchodzi mnie co myślisz.-Mam to gdzieś !!!
-O nie moja panno tak się nie będziemy bawić .
NEW....NEW....NEW
Dziś nowy!!!!!
Na początek komunikat :
*Jeśli chodzi o głupawkę towarzyszącą przekazaniu tego jakże ważnego komunikatu to nie bójcie się ja tak mam :DDD
****
Tak zgadza się . Nie nie chodzi o to ,że dziś wasza mama zakupiła nową rolkę papieru ,, Regina '' czy że wasz tata wjechał do garażu nowym Audi czy coś (nie znam się na markach samochodów -,-) .
Dziś kolejny nowy rozdział i ujawnianie kolejnych tajemnic naszych ukochanych (bo jakże by inaczej ) bohaterów i jeszcze lepszego opowiadania :DDDDD. A teraz na serio .... Nowy rozdział ....oznacza nowe tajemnice .... jakie ? Powiem tylko tyle ....przeczytajcie :)
Na początek komunikat :
*Jeśli chodzi o głupawkę towarzyszącą przekazaniu tego jakże ważnego komunikatu to nie bójcie się ja tak mam :DDD
****
Tak zgadza się . Nie nie chodzi o to ,że dziś wasza mama zakupiła nową rolkę papieru ,, Regina '' czy że wasz tata wjechał do garażu nowym Audi czy coś (nie znam się na markach samochodów -,-) .
Dziś kolejny nowy rozdział i ujawnianie kolejnych tajemnic naszych ukochanych (bo jakże by inaczej ) bohaterów i jeszcze lepszego opowiadania :DDDDD. A teraz na serio .... Nowy rozdział ....oznacza nowe tajemnice .... jakie ? Powiem tylko tyle ....przeczytajcie :)
wtorek, 7 stycznia 2014
Rozdział 3
Rozdział 3
***

*pisane przy ,,Nie patrzę w dół ''
Przyszłam jeszcze raz do szpitala późnym wieczorem, ponieważ to co zobaczyłam tam przychodząc wcześniej nie dawało mi spokoju. Jeremiasz leżał z twarzą schowaną w poduszce ,a gdy się przybliżyłam on podniósł głowę , a wtedy zobaczyłam ,że jego twarz jest cała opuchnięta ,od łez ?Rozklejać się ? To raczej do niego nie podobne . Byłam już na 100% pewna, że coś jest nie w porządku i teraz nie wmówi mi on, że jest inaczej , ponieważ najzwyczajniej w świecie nie dam się na to nabrać:
-Jeśli mi w końcu nie powiesz co się dzieje to oboje zwariujemy. Nie wiedząc co jest nie tak nie umiem ci pomóc , a uwierz ,że chcę tego najbardziej na świecie. -powiedziałam siadając obok niego i łapiąc go za dłoń.
-Boję się, że jak ci to powiem to...-mówił z niepokojem w oczach , który widziałam i rozpoznałabym stojąc nawet kilkanaście metrów od niego.
-To co ?-przerwałam mu , bo gdyby powiedział swoje zdanie do końca nie zniosłabym tego, ponieważ nie chciałam przyjąć do wiadomości ,że mógł on myśleć że byłabym do tego zdolna.- Nie zostawię cię. -Nie ma takiej opcji ,rozumiesz?- uświadomiłam mu.
-Ok.-Ja .....ja...-jąkał się ,a jego ciało paraliżował strach. -Ja ...mam raka.-wyznał, a mi nagle zawaliło się na głowę całe życie.
-Dlaczego nic mi nie powiedziałeś?!- wydarłam się ,wiem ,że to było niewłaściwe ,ale w tej chwili przepełniona negatywnymi emocjami nie umiałam inaczej postąpić.
-Przepraszam.Ale bałem się .-Cholernie się bałem.
-Czego się bałeś ?-zapytałam pretensjonalnie .
-Że mnie zostawisz .-Na pewno nie chciałabyś chłopaka niedojdy .
-Co ty w ogóle wygadujesz Jeremiasz ?- Kocham cię .-powiedziałam całując go. -Żadna siła na tym świecie nie jest w stanie zniszczyć mojej miłości do ciebie. -Nie rozumiem jak chociaż przez chwilę mogłeś pomyśleć, że umiałabym być na tyle bezduszną materialistką, by cię zostawić.
Nie wiem czemu ,ale wtulona w jego ramię automatycznie zaczęłam płakać.
-Jest coś jeszcze .-powiedział .
Jeszcze jakaś zła wiadomość? Już chyba gorzej być nie może .
-Jest bardzo prawdopodobne , tak na 89 %,że jeśli w przeciągu dwóch miesięcy nie pojawi się dawca to ja umrę.
Teraz już całkiem rozpłakałam się jak mały dzieciak. Dlaczego powiedział mi oio tym wszystkim dopiero teraz? Dlaczego spotkało to akurat jego?
W głowie roiło mi się od pytań , na które rozpaczliwie szukałam odpowiedzi.
***
Na bloga wpisywałam go między odrabianiem lekcji :D
Ahhh ....nudna ta matma :DDD
I jak się wam podoba po tym jak wszystko jest już jasne , chociaż może nie wszystko? Tym razem będzie czas na ujawnienie sekretów mamy Mariki ....Co ma do tego Jeremiasz ?
Moje kumpele płakały czytając ten rozdział, a wy ?
Piszcie :*
***
*pisane przy ,,Nie patrzę w dół ''
Przyszłam jeszcze raz do szpitala późnym wieczorem, ponieważ to co zobaczyłam tam przychodząc wcześniej nie dawało mi spokoju. Jeremiasz leżał z twarzą schowaną w poduszce ,a gdy się przybliżyłam on podniósł głowę , a wtedy zobaczyłam ,że jego twarz jest cała opuchnięta ,od łez ?Rozklejać się ? To raczej do niego nie podobne . Byłam już na 100% pewna, że coś jest nie w porządku i teraz nie wmówi mi on, że jest inaczej , ponieważ najzwyczajniej w świecie nie dam się na to nabrać:
-Jeśli mi w końcu nie powiesz co się dzieje to oboje zwariujemy. Nie wiedząc co jest nie tak nie umiem ci pomóc , a uwierz ,że chcę tego najbardziej na świecie. -powiedziałam siadając obok niego i łapiąc go za dłoń.
-Boję się, że jak ci to powiem to...-mówił z niepokojem w oczach , który widziałam i rozpoznałabym stojąc nawet kilkanaście metrów od niego.
-To co ?-przerwałam mu , bo gdyby powiedział swoje zdanie do końca nie zniosłabym tego, ponieważ nie chciałam przyjąć do wiadomości ,że mógł on myśleć że byłabym do tego zdolna.- Nie zostawię cię. -Nie ma takiej opcji ,rozumiesz?- uświadomiłam mu.
-Ok.-Ja .....ja...-jąkał się ,a jego ciało paraliżował strach. -Ja ...mam raka.-wyznał, a mi nagle zawaliło się na głowę całe życie.
-Dlaczego nic mi nie powiedziałeś?!- wydarłam się ,wiem ,że to było niewłaściwe ,ale w tej chwili przepełniona negatywnymi emocjami nie umiałam inaczej postąpić.
-Przepraszam.Ale bałem się .-Cholernie się bałem.
-Czego się bałeś ?-zapytałam pretensjonalnie .
-Że mnie zostawisz .-Na pewno nie chciałabyś chłopaka niedojdy .
-Co ty w ogóle wygadujesz Jeremiasz ?- Kocham cię .-powiedziałam całując go. -Żadna siła na tym świecie nie jest w stanie zniszczyć mojej miłości do ciebie. -Nie rozumiem jak chociaż przez chwilę mogłeś pomyśleć, że umiałabym być na tyle bezduszną materialistką, by cię zostawić.
Nie wiem czemu ,ale wtulona w jego ramię automatycznie zaczęłam płakać.
-Jest coś jeszcze .-powiedział .
Jeszcze jakaś zła wiadomość? Już chyba gorzej być nie może .
-Jest bardzo prawdopodobne , tak na 89 %,że jeśli w przeciągu dwóch miesięcy nie pojawi się dawca to ja umrę.
Teraz już całkiem rozpłakałam się jak mały dzieciak. Dlaczego powiedział mi oio tym wszystkim dopiero teraz? Dlaczego spotkało to akurat jego?
W głowie roiło mi się od pytań , na które rozpaczliwie szukałam odpowiedzi.
***
Na bloga wpisywałam go między odrabianiem lekcji :D
Ahhh ....nudna ta matma :DDD
I jak się wam podoba po tym jak wszystko jest już jasne , chociaż może nie wszystko? Tym razem będzie czas na ujawnienie sekretów mamy Mariki ....Co ma do tego Jeremiasz ?
Moje kumpele płakały czytając ten rozdział, a wy ?
Piszcie :*
Info!!!!
Stwierdziłam że jednak nie przenoszę bloga . Sorki dla wszystkich ,ale stwierdziłam że za dużo roboty . Nie martwić się ludki będę go dalej rozwijać tu więc śmiało wchodzić :D Pozdrowionka
Ps. Nowy rozdzialik jeszcze dziś !!!
Ps. Nowy rozdzialik jeszcze dziś !!!
piątek, 3 stycznia 2014
Rozdział 2
***
*pisane przy: ,,The Monster ''-Eminem feat. Rihanna
,,Otwórz oczy''- Gosia Andrzejewicz
Chciałam odwiedzić Jeremiego , zobaczyć co u niego . W końcu tak dawno się nie widzieliśmy, a mimo tej wczorajszej sytuacji tylko marzyłam , by wpleść palce w jego włosy, spojrzeć mu w oczy i położyć głowę na jego wygodnym ramieniu. Brakowało mi tego . Przez dwa miesiące siedział u ojca ,kilometry od Szczecina. Ja też chcę mieć go przy sobie chociażby miało by to trwać najkrótszą chwilę.
***
Weszłam do mieszkania witając go pocałunkiem. Usiadłam na kanapie:
-Rozgość się .-Pójdę do kuchni coś przygotować.- Chcesz pić ?- zaproponował
-Poproszę.-powiedziałam .
Wyszedł . Przez chwilę słyszałam dochodzące z kuchni odgłosy krzątaniny.W pewnym momencie z pomieszczenia doszedł mnie niepokojący huk, zupełnie tak jakby coś uderzyło o podłogę.
-Jeremiasz ?-Stało się coś ?-zapytałam z lekkim niepokojem wchodząc do kuchni, a kiedy to zrobiłam przeraziłam się i zaczęłam głośno krzyczeć. Na podłodze zobaczyłam nieprzytomnego Jeremiego. Starałam się coś zrobić ,ale to nic nie dawało. Przestraszyłam się jak chyba jeszcze nigdy. Nagle do pomieszczenia weszła mama Jeremiego. Od razu zadzwoniła na pogotowie. Ja przerażona szybko pobiegłam do domu od wejścia rozpaczliwie błagając ojca by zawiózł mnie do szpitala.
***
Ten weekend był dla mnie jednym z trudniejszych. Jeremiasz odzyskał przytomność ,ale wyglądało tak jakby kompletnie zamknął się w sobie, a o tym co się stało nie chciał powiedzieć ani słowa. Cholernie się o niego bałam , ale on chyba zupełnie tego nie rozumiał.
*** pisane przy ,, Hero''- Nickelblack
Weszłam do szpitalnej sali, ale to co tam zobaczyłam doprowadziło do tego ,że nie mogłam wydusić z siebie ani słowa . Jeremiasz leżał na łóżku , a z jego ręki spływała krew , w dłoni trzymał brudną od krwi żyletkę.
-Jeremiasz -Nie !Dlaczego mi to zrobiłeś ?!-zaczęłam wrzeszczeć ,a następnie zawołałam lekarza , jeszcze zanim wyprosili mnie oni z sali złapałam za leżącą na stole kartkę .
-Normalnie ci odwaliło !-krzyknęłam pukając się w głowę po czym wyszłam wściekła z sali zatrzaskując za sobą drzwi.
****
No to tyle na dziś. Długi weekend kochani , więc szykuje się więcej rozdziałów . Może w końcu dowiecie się co ukrywa Jeremiasz . Miejmy nadzieje że tak XD. Aha i chciałam tylko powiadomić ,że czekam na komentarze . Pozdrowionka :D
***
*pisane przy: ,,The Monster ''-Eminem feat. Rihanna
,,Otwórz oczy''- Gosia Andrzejewicz
Chciałam odwiedzić Jeremiego , zobaczyć co u niego . W końcu tak dawno się nie widzieliśmy, a mimo tej wczorajszej sytuacji tylko marzyłam , by wpleść palce w jego włosy, spojrzeć mu w oczy i położyć głowę na jego wygodnym ramieniu. Brakowało mi tego . Przez dwa miesiące siedział u ojca ,kilometry od Szczecina. Ja też chcę mieć go przy sobie chociażby miało by to trwać najkrótszą chwilę.
***
Weszłam do mieszkania witając go pocałunkiem. Usiadłam na kanapie:
-Rozgość się .-Pójdę do kuchni coś przygotować.- Chcesz pić ?- zaproponował
-Poproszę.-powiedziałam .
Wyszedł . Przez chwilę słyszałam dochodzące z kuchni odgłosy krzątaniny.W pewnym momencie z pomieszczenia doszedł mnie niepokojący huk, zupełnie tak jakby coś uderzyło o podłogę.
-Jeremiasz ?-Stało się coś ?-zapytałam z lekkim niepokojem wchodząc do kuchni, a kiedy to zrobiłam przeraziłam się i zaczęłam głośno krzyczeć. Na podłodze zobaczyłam nieprzytomnego Jeremiego. Starałam się coś zrobić ,ale to nic nie dawało. Przestraszyłam się jak chyba jeszcze nigdy. Nagle do pomieszczenia weszła mama Jeremiego. Od razu zadzwoniła na pogotowie. Ja przerażona szybko pobiegłam do domu od wejścia rozpaczliwie błagając ojca by zawiózł mnie do szpitala.
***
Ten weekend był dla mnie jednym z trudniejszych. Jeremiasz odzyskał przytomność ,ale wyglądało tak jakby kompletnie zamknął się w sobie, a o tym co się stało nie chciał powiedzieć ani słowa. Cholernie się o niego bałam , ale on chyba zupełnie tego nie rozumiał.
*** pisane przy ,, Hero''- Nickelblack
Weszłam do szpitalnej sali, ale to co tam zobaczyłam doprowadziło do tego ,że nie mogłam wydusić z siebie ani słowa . Jeremiasz leżał na łóżku , a z jego ręki spływała krew , w dłoni trzymał brudną od krwi żyletkę.
-Jeremiasz -Nie !Dlaczego mi to zrobiłeś ?!-zaczęłam wrzeszczeć ,a następnie zawołałam lekarza , jeszcze zanim wyprosili mnie oni z sali złapałam za leżącą na stole kartkę .
Szczecin' 27. 03. 2013 r.
Nie piszę nagłówka ,ponieważ ten list kieruję do wszystkich tych których kocham . Nie chcę dłużej tak żyć . Ten ciągły ból, którego doświadczam jest nie do zniesienia . Wiem ,że nigdy nie wybaczycie mi tego ,że odebrałem sobie życie ,ale ja tak nie wytrzymam. I tak w końcu bym umarł , każdy mi to powie . Przepraszam Was, ale nie potrafię inaczej .... nie potrafię.
A ty Marika- Chciałbym ,żebyś zawsze pamiętałam , pamiętała ,że kocham cię nad wszystko. Mam nadzieję ,że po drugiej stronie będzie lepiej .
I mimo wszystkich krzywd jakie wyrządziłem wam z powodu mojego nieznośnego charakteru i bezmyślności chcę abyście o mnie pamiętali. Nie tylko z tych złych stron gdzie was obrażałem twierdząc ,że tylko ja mam rację , ale także z tych dobrych gdzie mimo wszystko starałem się zwalczać swój charakter i zmieniać go dla Was.
Za wszystko co dla mnie zrobiliście z całego serca Wam dziękuję .
Jeremiasz
***
Minęło 1,5 godziny . Zaczynałam się martwić i starałam się przygotować na najgorsze. Po kolejnych 10 męczących minutach z sali wyszedł lekarz :
-Wszystko powinno być już w porządku .-powiedział , a ja wbiegłam do środka jak poparzona i usiadłam na krześle.
-Mój mały bohater. -uśmiechnęłam się i złapałam go za dłoń -Czułam ,że mnie nie zostawisz -zaczęłam ocierać łzy. Życie jest chwiejne i często nie mamy nad nim kontroli. Odwracając się schowałam twarz w dłoniach.
-A co to za minka? -usłyszałam głos Jeremiasza.
-Mam dość tego ,że mnie okłamujesz.-powiedziałam z wyrzutem.
-Nie oszukuje cię. -zaprzeczył.
-Tak ?- zapytałam z ironią .-To co ma znaczyć to?-zapytałam łapiąc za jego zabandażowane nadgarstki. -Normalny człowiek nie tnie się z byle powodu . Chyba ,że ty może masz coś z głową co ?-zdenerwowałam się, normalnie bym tego nie powiedziała ,ale najzwyklej w świecie przestałam panować nad emocjami.
-A ty jesteś psychiczna ?-zwrócił się do mnie ze złością .-Może to ja o czymś nie wiem-Normalnie ci odwaliło !-krzyknęłam pukając się w głowę po czym wyszłam wściekła z sali zatrzaskując za sobą drzwi.
****
No to tyle na dziś. Długi weekend kochani , więc szykuje się więcej rozdziałów . Może w końcu dowiecie się co ukrywa Jeremiasz . Miejmy nadzieje że tak XD. Aha i chciałam tylko powiadomić ,że czekam na komentarze . Pozdrowionka :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)