***
Rozdział 10
***
*pisane przy ,,My road''-Blue Cafe
,,Story of my life''-1D
***
Następnego dnia ....
Igor nadal nie wrócił do domu. Zaczynaliśmy się z mamą już trochę martwić , bo oczywiście tata miał wszystko gdzieś, jeśli chodziło o Igora:
-Wiesz ,że musi teraz na siebie uważać. -Jeśli coś mu się stało to ci tego nie daruje. Cały czas traktujesz go jak psa, a nie jak własnego syna.
-Zasłużył na to.-powiedział bez ani odrobiny czułości.
-Nie mogę uwierzyć .-Kiedy ty się stałeś takim potworem? -zapytała nie dowierzając.
-Dobrze wiesz kiedy ,ale tobie najłatwiej było wymazać wszystko z pamięci. -Bo to nic nie kosztuje. -powiedział podnosząc ton, a ja stałam wpatrując się w tą całą sytuację.
***
Pojechaliśmy razem z mamą szukać Igora. Przejechaliśmy chyba całe miasto:
-Zostało nam jeszcze jedno miejsce.-powiedziała mama patrząc w dal, po czym wsiadłyśmy do samochodu.
***
Dojechałyśmy na cmentarz. Kompletnie nie wiedziałam co mam o tym myśleć. Dlaczego pomyślała, że Igor mógłby się akurat tu znaleźć. Poszłyśmy jedną z alejek do jakiegoś grobu , przy którym siedział Igor:
-Synku .-Szukałam cię po całym mieście. -Wszystko w porządku? -Dobrze się czujesz? -zapytała dotykając dłonią jego czoła.
-Dobrze. -Ale nie mam zamiaru wracać do domu póki nie przyjedzie tu po mnie ojciec.- Chcę mu wreszcie pokazać ,że to był wypadek, że ja nie miałem nic wspólnego ze śmiercią Kuby. -I, że mi zależy.-kiedy wypowiedział to zdanie po raz pierwszy spojrzałam na grób przed , którym siedział. Na pomniku widniało zdjęcie chłopca , który miał ok. 6 lat.
-Igor proszę .....-mówiła błagalnym tonem mama .-Jest strasznie zimno.-Dobrze wiesz ,że musisz się oszczędzać.
-Powiedziałem, że ma po mnie przyjechać tata ,szybciej się stąd nie ruszę. -powiedział poważnie.
Zostałam z nim .Usiadłam na ławce obok niego.
-To był twój brat?-zapytałam.
-Tak. -Bardzo go kochałem ,ale tata nie umie w to uwierzyć i cały czas obwinia mnie o jego śmierć. -To był wypadek, ja nie umiałem nic na to poradzić. -Wyszliśmy na podwórko. -Odwróciłem się tylko na chwilę ,a on wybiegł za piłką na ulicę i wpadł pod ten cholerny samochód. -powiedział ukrywając twarz w dłoniach. -Nawet nie masz pojęcia jak bardzo chciałbym cofnąć czas. -I nie dopuścić, by to się stało. -Idź do domu. -Jest strasznie zimno. -powiedział patrząc na mnie.
-A co z tobą ?-zapytałam.
-Spokojnie .-Dam radę. -Po za tym chciałbym pobyć jeszcze chwilę sam.
-Ok. -powiedziałam z niechęcią zostawiając go samego i poszłam w stronę domu.
***
-Co ?-Nagle odezwały się w nim wyrzuty sumienia?-zapytał ojciec .
-Przestaniesz wreszcie ?-Chcesz stracić kolejnego syna?-Mu też brakuje Kuby. -Zdecydowanie czuje się źle z tym co się stało, ale jeszcze gorzej czuje się ,dlatego ,że go o to obwiniasz.
-Na pewno nie mam zamiaru jak ty głaskać go po głowie .
-Albo po niego jedziesz i w końcu normalnie z nim porozmawiasz albo ja po niego pojadę ,ale jeśli to zrobię to mogę ci gwarantować ,że jeszcze w tym tygodniu się wyprowadzę .
On przejęty jej słowami złapał za płaszcz i kluczyki i wyszedł z domu.
Oczami Michała :
Pojechałem na ten cmentarz. Ruszyłem jedną z alejek prosto do grobu Kuby. To co tam zobaczyłem spowodowało ,że znieruchomiałem.....
***
Co zobaczył ojciec Igora?Dowiecie się w następnym ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz