Zawieszam bloga. Dodałam już specjalnie 2 nowe rozdziały a pod jednym i drugim nie ma ani jednego komentarza. Widzę ,że takie pisanie bez publiki nie ma sensu. Nie wiem dlaczego zniknęli ci ,którzy z takim entuzjazmem czytali mnie na początku ,ale w każdym razie chciałabym im podziękować.
Pozdrowionka ludzie ;(
wtorek, 11 lutego 2014
niedziela, 9 lutego 2014
Rozdział 10
Jak wrócę to chcę widzieć pod obydwoma rozdziałami komentarze ;). Dopiero teraz zorientowałam się ,że mogłam zastosować zasadę czytasz = komentujesz XD, bo coś mało tych komentarzy . Jeśli chcecie utrzymać ten blog przy istnieniu to radzę wam kłaść palce na klawiaturę i brać się do roboty moje wy mróweczki.A teraz na serio jeśli nie będzie więcej niż 1 komentarz to zawieszam bloga ;(
***
Rozdział 10
***
*pisane przy ,,My road''-Blue Cafe
,,Story of my life''-1D
***
Następnego dnia ....
Igor nadal nie wrócił do domu. Zaczynaliśmy się z mamą już trochę martwić , bo oczywiście tata miał wszystko gdzieś, jeśli chodziło o Igora:
-Wiesz ,że musi teraz na siebie uważać. -Jeśli coś mu się stało to ci tego nie daruje. Cały czas traktujesz go jak psa, a nie jak własnego syna.
-Zasłużył na to.-powiedział bez ani odrobiny czułości.
-Nie mogę uwierzyć .-Kiedy ty się stałeś takim potworem? -zapytała nie dowierzając.
-Dobrze wiesz kiedy ,ale tobie najłatwiej było wymazać wszystko z pamięci. -Bo to nic nie kosztuje. -powiedział podnosząc ton, a ja stałam wpatrując się w tą całą sytuację.
***
Pojechaliśmy razem z mamą szukać Igora. Przejechaliśmy chyba całe miasto:
-Zostało nam jeszcze jedno miejsce.-powiedziała mama patrząc w dal, po czym wsiadłyśmy do samochodu.
***
Dojechałyśmy na cmentarz. Kompletnie nie wiedziałam co mam o tym myśleć. Dlaczego pomyślała, że Igor mógłby się akurat tu znaleźć. Poszłyśmy jedną z alejek do jakiegoś grobu , przy którym siedział Igor:
-Synku .-Szukałam cię po całym mieście. -Wszystko w porządku? -Dobrze się czujesz? -zapytała dotykając dłonią jego czoła.
-Dobrze. -Ale nie mam zamiaru wracać do domu póki nie przyjedzie tu po mnie ojciec.- Chcę mu wreszcie pokazać ,że to był wypadek, że ja nie miałem nic wspólnego ze śmiercią Kuby. -I, że mi zależy.-kiedy wypowiedział to zdanie po raz pierwszy spojrzałam na grób przed , którym siedział. Na pomniku widniało zdjęcie chłopca , który miał ok. 6 lat.
-Igor proszę .....-mówiła błagalnym tonem mama .-Jest strasznie zimno.-Dobrze wiesz ,że musisz się oszczędzać.
-Powiedziałem, że ma po mnie przyjechać tata ,szybciej się stąd nie ruszę. -powiedział poważnie.
Zostałam z nim .Usiadłam na ławce obok niego.
-To był twój brat?-zapytałam.
-Tak. -Bardzo go kochałem ,ale tata nie umie w to uwierzyć i cały czas obwinia mnie o jego śmierć. -To był wypadek, ja nie umiałem nic na to poradzić. -Wyszliśmy na podwórko. -Odwróciłem się tylko na chwilę ,a on wybiegł za piłką na ulicę i wpadł pod ten cholerny samochód. -powiedział ukrywając twarz w dłoniach. -Nawet nie masz pojęcia jak bardzo chciałbym cofnąć czas. -I nie dopuścić, by to się stało. -Idź do domu. -Jest strasznie zimno. -powiedział patrząc na mnie.
-A co z tobą ?-zapytałam.
-Spokojnie .-Dam radę. -Po za tym chciałbym pobyć jeszcze chwilę sam.
-Ok. -powiedziałam z niechęcią zostawiając go samego i poszłam w stronę domu.
***
-Co ?-Nagle odezwały się w nim wyrzuty sumienia?-zapytał ojciec .
-Przestaniesz wreszcie ?-Chcesz stracić kolejnego syna?-Mu też brakuje Kuby. -Zdecydowanie czuje się źle z tym co się stało, ale jeszcze gorzej czuje się ,dlatego ,że go o to obwiniasz.
-Na pewno nie mam zamiaru jak ty głaskać go po głowie .
-Albo po niego jedziesz i w końcu normalnie z nim porozmawiasz albo ja po niego pojadę ,ale jeśli to zrobię to mogę ci gwarantować ,że jeszcze w tym tygodniu się wyprowadzę .
On przejęty jej słowami złapał za płaszcz i kluczyki i wyszedł z domu.
Oczami Michała :
Pojechałem na ten cmentarz. Ruszyłem jedną z alejek prosto do grobu Kuby. To co tam zobaczyłem spowodowało ,że znieruchomiałem.....
***
Co zobaczył ojciec Igora?Dowiecie się w następnym ;)
***
Rozdział 10
***
*pisane przy ,,My road''-Blue Cafe
,,Story of my life''-1D
***
Następnego dnia ....
Igor nadal nie wrócił do domu. Zaczynaliśmy się z mamą już trochę martwić , bo oczywiście tata miał wszystko gdzieś, jeśli chodziło o Igora:
-Wiesz ,że musi teraz na siebie uważać. -Jeśli coś mu się stało to ci tego nie daruje. Cały czas traktujesz go jak psa, a nie jak własnego syna.
-Zasłużył na to.-powiedział bez ani odrobiny czułości.
-Nie mogę uwierzyć .-Kiedy ty się stałeś takim potworem? -zapytała nie dowierzając.
-Dobrze wiesz kiedy ,ale tobie najłatwiej było wymazać wszystko z pamięci. -Bo to nic nie kosztuje. -powiedział podnosząc ton, a ja stałam wpatrując się w tą całą sytuację.
***
Pojechaliśmy razem z mamą szukać Igora. Przejechaliśmy chyba całe miasto:
-Zostało nam jeszcze jedno miejsce.-powiedziała mama patrząc w dal, po czym wsiadłyśmy do samochodu.
***
Dojechałyśmy na cmentarz. Kompletnie nie wiedziałam co mam o tym myśleć. Dlaczego pomyślała, że Igor mógłby się akurat tu znaleźć. Poszłyśmy jedną z alejek do jakiegoś grobu , przy którym siedział Igor:
-Synku .-Szukałam cię po całym mieście. -Wszystko w porządku? -Dobrze się czujesz? -zapytała dotykając dłonią jego czoła.
-Dobrze. -Ale nie mam zamiaru wracać do domu póki nie przyjedzie tu po mnie ojciec.- Chcę mu wreszcie pokazać ,że to był wypadek, że ja nie miałem nic wspólnego ze śmiercią Kuby. -I, że mi zależy.-kiedy wypowiedział to zdanie po raz pierwszy spojrzałam na grób przed , którym siedział. Na pomniku widniało zdjęcie chłopca , który miał ok. 6 lat.
-Igor proszę .....-mówiła błagalnym tonem mama .-Jest strasznie zimno.-Dobrze wiesz ,że musisz się oszczędzać.
-Powiedziałem, że ma po mnie przyjechać tata ,szybciej się stąd nie ruszę. -powiedział poważnie.
Zostałam z nim .Usiadłam na ławce obok niego.
-To był twój brat?-zapytałam.
-Tak. -Bardzo go kochałem ,ale tata nie umie w to uwierzyć i cały czas obwinia mnie o jego śmierć. -To był wypadek, ja nie umiałem nic na to poradzić. -Wyszliśmy na podwórko. -Odwróciłem się tylko na chwilę ,a on wybiegł za piłką na ulicę i wpadł pod ten cholerny samochód. -powiedział ukrywając twarz w dłoniach. -Nawet nie masz pojęcia jak bardzo chciałbym cofnąć czas. -I nie dopuścić, by to się stało. -Idź do domu. -Jest strasznie zimno. -powiedział patrząc na mnie.
-A co z tobą ?-zapytałam.
-Spokojnie .-Dam radę. -Po za tym chciałbym pobyć jeszcze chwilę sam.
-Ok. -powiedziałam z niechęcią zostawiając go samego i poszłam w stronę domu.
***
-Co ?-Nagle odezwały się w nim wyrzuty sumienia?-zapytał ojciec .
-Przestaniesz wreszcie ?-Chcesz stracić kolejnego syna?-Mu też brakuje Kuby. -Zdecydowanie czuje się źle z tym co się stało, ale jeszcze gorzej czuje się ,dlatego ,że go o to obwiniasz.
-Na pewno nie mam zamiaru jak ty głaskać go po głowie .
-Albo po niego jedziesz i w końcu normalnie z nim porozmawiasz albo ja po niego pojadę ,ale jeśli to zrobię to mogę ci gwarantować ,że jeszcze w tym tygodniu się wyprowadzę .
On przejęty jej słowami złapał za płaszcz i kluczyki i wyszedł z domu.
Oczami Michała :
Pojechałem na ten cmentarz. Ruszyłem jedną z alejek prosto do grobu Kuby. To co tam zobaczyłem spowodowało ,że znieruchomiałem.....
***
Co zobaczył ojciec Igora?Dowiecie się w następnym ;)
sobota, 8 lutego 2014
Rozdział 9
Rozdział 9
*pisane przy ,,Na zakręcie''-Sylwia Grzeszczak
NOWA POSTAĆ

Przyjaciel Mariki i Jeremiasza .Jego rodzice są wielkimi szychami co sprawia ,że ciągle się przeprowadzają .Rok temu wyprowadził się z rodzicami do innego miasta co rozdzieliło jego i Marikę. Miły , z poczuciem humoru, umiejący postawić na swoim ,ale również wrażliwy. Kocha jazdę na deskorolce.
*pisane przy ,,Na zakręcie''-Sylwia Grzeszczak
NOWA POSTAĆ
Igor (17 l.)
Przyjaciel Mariki i Jeremiasza .Jego rodzice są wielkimi szychami co sprawia ,że ciągle się przeprowadzają .Rok temu wyprowadził się z rodzicami do innego miasta co rozdzieliło jego i Marikę. Miły , z poczuciem humoru, umiejący postawić na swoim ,ale również wrażliwy. Kocha jazdę na deskorolce.
Dziś mieliśmy spotkać się z moimi prawdziwymi rodzicami. Bałam się ,ponieważ nie za bardzo wiedziałam czego się mam po nich spodziewać. Jeremiasz , nie umiałam z nim już normalnie rozmawiać . Te całe relacje między nami były strasznie skomplikowane. Nagle ktoś zapukał do drzwi :
-To pewnie oni. -powiedziała mama ,ale jakoś tak smutno.
Weszli do mieszkania .Najpierw ona :gustowna kobieta z miłym uśmiechem , potem on :elegancki mężczyzna w garniturze z trochę bardziej gburowatym i mniej przekonującym wyrazem twarzy,a na końcu chłopak średniego wzrostu ,któremu spod czapki wystaje ciemnobrązowa grzywka:
-Igor ?-nie mogłam uwierzyć w to co widzę . Uradowana rzuciłam się mu na szyję.
***
Siedzieliśmy przy stole:
-Nie chcielibyśmy naciskać ,ale mamy dla Mariki pewną propozycję. -Może wyjechałabyś z nami na wakacje ?-zapytała mama
-No jasne .-Byłoby super.
-Hej,hej ,hej .-Powoli. -powiedział ojciec .-Mamy tak po prostu na to pozwolić?
-Proszę pana .-Czy to się panu podoba czy nie to nadal będzie moja córka . -Decyzja należy do Mariki.
-Ja się zgadzam. -chciałam poznać moich prawdziwych rodziców.
***
Byliśmy na wakacjach. Ta kobieta była naprawdę fajną osobą. Nawet ten mężczyzna jakoś tak zaczął inaczej do wszystkiego podchodzić był miły i ciepły ,jednak jak zauważyłam nie dotyczyło to Igora. Ciągle miał do niego pretensje ,był oschły i raczej trudno było mówić tu o dobrych stosunkach ojca z synem. Nie mam pojęcia co sprawiało ,że tak się nienawidzili ( tak dokładnie wręcz NIENAWIDZILI ),ale nie chciałam na razie drążyć tego tematu. Czułam ,że tak będzie najlepiej
***
Siedzieliśmy przy obiedzie.Nawet było miło .Dopóki nie pojawił się Igor psując cały dobry nastrój ojca:
-Mogę się was o coś zapytać ?-zwrócił się do rodziców po zjedzeniu części obiadu.
-Tak synku ?-zapytała mama.
-Nie wiem czy powinienem o to pytać ,ale skoro ten pokój u góry stoi pusty to czy mógłbym ....-pytał wolno dokładnie patrząc na reakcję ojca.
-Chyba sobie żartujesz ?!-wybuchnął ojciec.-Śmiesz mnie jeszcze o to pytać ?-krzyczał gestykulując nerwowo rękoma.
-Michał on tylko zapytał. -powiedziała ciepłym tonem matka.
-To następnym razem niech lepiej w ogóle nie próbuje , bo wyrzucę go na zbity pysk na ulicę i wtedy dopiero będzie mógł zacząć marudzić ,że nie ma gdzie mieszkać . -dodał nerwowo cały poczerwieniały ze złości na twarzy.
Igor rozdrażniony słowami ojca wyszedł z domu trzaskając drzwiami. Nie wiedząc jak mam się zachować poszłam na górę. Stając w korytarzu dostrzegłam drzwi ,na które wcześniej nie zwróciłam uwagi gdyż były one umieszczone bardziej na boku. Na nich była zawieszona tabliczka ,, Pokój małego urwiska'' a pod nią naklejki samochodów i jakiś postaci z bajek . Weszłam nieśmiało do środka. Pokój z żółto-niebieskimi ścianami , a na jednej z nich za zaszkloną ramką chłopięca piłkarska koszulka. Otwierając drzwi po cichu z niego wyszłam po czym rzuciłam się na łóżko w pokoju , w którym spałam i zasnęłam.
***
Dlaczego ojciec tak nienawidzi Igora i co ma do tego tajemniczy pokój ?
Dowiecie się w następnym ;)
-To pewnie oni. -powiedziała mama ,ale jakoś tak smutno.
Weszli do mieszkania .Najpierw ona :gustowna kobieta z miłym uśmiechem , potem on :elegancki mężczyzna w garniturze z trochę bardziej gburowatym i mniej przekonującym wyrazem twarzy,a na końcu chłopak średniego wzrostu ,któremu spod czapki wystaje ciemnobrązowa grzywka:
-Igor ?-nie mogłam uwierzyć w to co widzę . Uradowana rzuciłam się mu na szyję.
***
Siedzieliśmy przy stole:
-Nie chcielibyśmy naciskać ,ale mamy dla Mariki pewną propozycję. -Może wyjechałabyś z nami na wakacje ?-zapytała mama
-No jasne .-Byłoby super.
-Hej,hej ,hej .-Powoli. -powiedział ojciec .-Mamy tak po prostu na to pozwolić?
-Proszę pana .-Czy to się panu podoba czy nie to nadal będzie moja córka . -Decyzja należy do Mariki.
-Ja się zgadzam. -chciałam poznać moich prawdziwych rodziców.
***
Byliśmy na wakacjach. Ta kobieta była naprawdę fajną osobą. Nawet ten mężczyzna jakoś tak zaczął inaczej do wszystkiego podchodzić był miły i ciepły ,jednak jak zauważyłam nie dotyczyło to Igora. Ciągle miał do niego pretensje ,był oschły i raczej trudno było mówić tu o dobrych stosunkach ojca z synem. Nie mam pojęcia co sprawiało ,że tak się nienawidzili ( tak dokładnie wręcz NIENAWIDZILI ),ale nie chciałam na razie drążyć tego tematu. Czułam ,że tak będzie najlepiej
***
Siedzieliśmy przy obiedzie.Nawet było miło .Dopóki nie pojawił się Igor psując cały dobry nastrój ojca:
-Mogę się was o coś zapytać ?-zwrócił się do rodziców po zjedzeniu części obiadu.
-Tak synku ?-zapytała mama.
-Nie wiem czy powinienem o to pytać ,ale skoro ten pokój u góry stoi pusty to czy mógłbym ....-pytał wolno dokładnie patrząc na reakcję ojca.
-Chyba sobie żartujesz ?!-wybuchnął ojciec.-Śmiesz mnie jeszcze o to pytać ?-krzyczał gestykulując nerwowo rękoma.
-Michał on tylko zapytał. -powiedziała ciepłym tonem matka.
-To następnym razem niech lepiej w ogóle nie próbuje , bo wyrzucę go na zbity pysk na ulicę i wtedy dopiero będzie mógł zacząć marudzić ,że nie ma gdzie mieszkać . -dodał nerwowo cały poczerwieniały ze złości na twarzy.
Igor rozdrażniony słowami ojca wyszedł z domu trzaskając drzwiami. Nie wiedząc jak mam się zachować poszłam na górę. Stając w korytarzu dostrzegłam drzwi ,na które wcześniej nie zwróciłam uwagi gdyż były one umieszczone bardziej na boku. Na nich była zawieszona tabliczka ,, Pokój małego urwiska'' a pod nią naklejki samochodów i jakiś postaci z bajek . Weszłam nieśmiało do środka. Pokój z żółto-niebieskimi ścianami , a na jednej z nich za zaszkloną ramką chłopięca piłkarska koszulka. Otwierając drzwi po cichu z niego wyszłam po czym rzuciłam się na łóżko w pokoju , w którym spałam i zasnęłam.
***
Dlaczego ojciec tak nienawidzi Igora i co ma do tego tajemniczy pokój ?
Dowiecie się w następnym ;)
wtorek, 4 lutego 2014
Rozdział 8
Rozdział 8
***
Dacie wiarę ,że mam kumpla podobnego do Jeremiasza XD
*pisane przy ,, Dark house ''-Katy Perry feat. Juice J
***
Miałem spotkać się z Marysią ,ale kiedy tylko ją zobaczyłem widziałem ,że coś jest nie tak.
-Normalnie czuję się dzisiaj tak jakbym mogła wszystko .-Patrz.-powiedziała i stanęła na środku ulicy .
-Zwariowałaś ?-zapytałem zgarniając ją prawie z przed maski jadącego samochodu. -Odbiło ci do reszty?
-Ej wyluzuj.
-Wyluzuj?-O mało nie wpadłaś pod samochód .-Co ci odbiło?
-Widzę ,że nie da się dziś z tobą normalnie porozmawiać .-Zadzwoń jak ochłoniesz .
***
Szedłem wieczorem do jednego z klubów. Przechadzając się jednym z korytarzy pod ścianą zobaczyłem zrozpaczoną Marysię :
-Boże .-Co ty tu robisz ?-Co się stało?
-O tu jesteś .-powiedział z ironicznym szczęściem w głosie mężczyzna .-Twój koleszka powiedział ,że mu zwiałaś .-Wiesz chyba co to oznacza .-Nie dostaniesz ani grama ze swojej działki .-nie po robocie jaką wykonałaś.
-Ale ja tego potrzebuję!-wrzasnęła zrozpaczona .
-Potrzebujesz ?-W takim razie trzeba było tak od razu. -powiedział i klejąc się do niej zaczął ją całować.
-Chyba śnisz .-Nigdy w życiu nie dam się już więcej na to nabrać.
- w takim razie mam rozumieć ,że wszystko oddajesz mi z odsetkami bez wyjątków.
-Marysia co tu się dzieje ?-zapytałem przerażony .
-Dowiesz się jak za kilka chwil jak będzie leżała naga na podłodze.-odszczekał dryblas
Wyszedłem na świeże powietrze. Chwilę później zobaczyłem biegnącą w moją stronę Marysię
-Powiesz mi wreszcie .-poprosiłem .Nie mogłem już tego znieść
-Biorę narkotyki. -powiedziała po czym bezradnie się rozpłakała .
-Jak to?
-No normalnie .
-A dlaczego chodzisz ubrana o tak/-zapytałem oburzony .
-Ja pracuję w tym klubie dla niego i w zamian dostaję narkotyki.
-Nie wierzę .-To się nie dzieje naprawdę .-Nie wierzę .
Zszokowany i poirytowany wróciłem do domu.
***
Dacie wiarę ,że mam kumpla podobnego do Jeremiasza XD
*pisane przy ,, Dark house ''-Katy Perry feat. Juice J
***
Miałem spotkać się z Marysią ,ale kiedy tylko ją zobaczyłem widziałem ,że coś jest nie tak.
-Normalnie czuję się dzisiaj tak jakbym mogła wszystko .-Patrz.-powiedziała i stanęła na środku ulicy .
-Zwariowałaś ?-zapytałem zgarniając ją prawie z przed maski jadącego samochodu. -Odbiło ci do reszty?
-Ej wyluzuj.
-Wyluzuj?-O mało nie wpadłaś pod samochód .-Co ci odbiło?
-Widzę ,że nie da się dziś z tobą normalnie porozmawiać .-Zadzwoń jak ochłoniesz .
***
Szedłem wieczorem do jednego z klubów. Przechadzając się jednym z korytarzy pod ścianą zobaczyłem zrozpaczoną Marysię :
-Boże .-Co ty tu robisz ?-Co się stało?
-O tu jesteś .-powiedział z ironicznym szczęściem w głosie mężczyzna .-Twój koleszka powiedział ,że mu zwiałaś .-Wiesz chyba co to oznacza .-Nie dostaniesz ani grama ze swojej działki .-nie po robocie jaką wykonałaś.
-Ale ja tego potrzebuję!-wrzasnęła zrozpaczona .
-Potrzebujesz ?-W takim razie trzeba było tak od razu. -powiedział i klejąc się do niej zaczął ją całować.
-Chyba śnisz .-Nigdy w życiu nie dam się już więcej na to nabrać.
- w takim razie mam rozumieć ,że wszystko oddajesz mi z odsetkami bez wyjątków.
-Marysia co tu się dzieje ?-zapytałem przerażony .
-Dowiesz się jak za kilka chwil jak będzie leżała naga na podłodze.-odszczekał dryblas
Wyszedłem na świeże powietrze. Chwilę później zobaczyłem biegnącą w moją stronę Marysię
-Powiesz mi wreszcie .-poprosiłem .Nie mogłem już tego znieść
-Biorę narkotyki. -powiedziała po czym bezradnie się rozpłakała .
-Jak to?
-No normalnie .
-A dlaczego chodzisz ubrana o tak/-zapytałem oburzony .
-Ja pracuję w tym klubie dla niego i w zamian dostaję narkotyki.
-Nie wierzę .-To się nie dzieje naprawdę .-Nie wierzę .
Zszokowany i poirytowany wróciłem do domu.
poniedziałek, 3 lutego 2014
niedziela, 2 lutego 2014
Ahh te moje dzieciaczki. Nie ma to jak dzień spędzony z przyjaciółmi. Załamka na max'a. XD Z kim ja żyję? Chyba jeszcze nigdy nie zostałam tak zmyta śniegiem, a wracam z tą paczką wariatów do domu codziennie ze szkoły . Dziwię się ,że jeszcze przez nich nie oszalałam XD Takim świetnym ludziom jakich spotykam na tym blogu życzę równie świetnych przyjaciół jak moi ,bo każdy zasługuje na swojego chociażby jednego osobistego wariata co porobi z nim rzeczy niekoniecznie normalne ,ale takie które utworzą nieziemskie wspomnienia XDDD
Ps. Dziękuję za tą śnieżną kąpiel dzieci . Wy wiecie jak ponownie zahartować człowieka XD
Zemsta będzie słodka .Szkoda ,że jeszcze żadne z nich o tym nie wie.
Ps. Dziękuję za tą śnieżną kąpiel dzieci . Wy wiecie jak ponownie zahartować człowieka XD
Zemsta będzie słodka .Szkoda ,że jeszcze żadne z nich o tym nie wie.
I ani słowa ,że przyjaźń DAMSKO -MĘSKA nie istnieje!!!Bo srogo pożałujesz XDDD

***
Pozdrowionka
Rozdział 7
Rozdział 7
***
Ps. Dawid to ten chłopak występujący w poprzednim rozdzialiku, który był chłopakiem Mariki ;)
*pisane przy,, (drop dead) beautiful -Britney Spears feat. Sabi
Przy okazji dowiemy się co tam u Mariki . To ,że nie jest z Jeremiaszem nie znaczy ,że tak po prostu, perfidnie wywaliłam ją na zbity pysk (że tak się wyrażę XD)
***
Z Marysią świetnie się dogadywałem. Ostatnie wydarzenia doprowadziły do tego ,że zostaliśmy parą. Było cudownie . Jak na razie wszystko szło po mojej myśli- jak się okazało tylko na razie.
***
W świecie Mariki...
Stałam pod szkołą . Nagle pod szkołę podjechał samochód stając tuż przede mną.
-Cześć .-powiedział wychodzący z niego mężczyzna .
-Dzień dobry. -A skąd pan mnie zna ?
-Wiesz może ja cię podwiozę do domu .-Wtedy wszystko ci przy okazji wyjaśnię .-To jak wsiadasz ?-Myślę ,że powinnaś wiedzieć jak naprawdę oszukuje cię twoja rodzina .
***
W świecie Mariki....
Szłam chodnikiem. Miałam nadzieję na kolejne spotkanie z Dawidem. Zapukałam do drzwi czekając aż ktoś mi otworzy. W końcu otworzyła mi mama Dawida :
-O dzień dobry .-Dawid jest na górze. -Przyszedł do niego kolegę ,ale myślę ,że powinien cię wpuścić .-uśmiechnęła się ,a ja odwzajemniając gest weszłam do środka i po schodach dostałam się na górę. Zapukałam ,ale nie otrzymując odpowiedzi po prostu weszłam do środka ,a robiąc to doznałam totalnego wstrząsu. Dawid leżał z jakimś gościem na łóżku i się z nim obściskiwał .Przez chwilę czułam się zupełnie tak jakby serce mi stanęło:
-Ty draniu .-jak mogłeś ?-natychmiast rzuciłam się na niego z pięściami.
-Marika .-Wybacz mi .-Ja dopiero niedawno to poczułem .-Myślałem ,że jestem normalny ,ale dopiero później poczułem ,że oprócz dziewczyn pociągają mnie też faceci.
-Jesteś obleśny i zboczony .-Nie mogę uwierzyć ,że spotykałam się z kimś takim. -To obrzydliwe. -Nie chcę mieć z tobą już nic wspólnego. -zdenerwowana trzaskając drzwiami wybiegłam na zewnątrz.
**pisane przy ,,I'm with you''-Avril Lavinge
Po tym co się stało zadzwoniłam do Jeremiasza , do którego od razu pojechałam :
-Co się stało ?-Tak płakałaś ,że wgl. nie zrozumiałem przez telefon co mówiłaś .
Opowiedziałam mu całą historię,a później dodałam:
-Jeremiasz ja się o czymś dowiedziałam .-Ale sądziłam ,że będzie lepiej jak na razie nic ci nie powiem .
-A o co dokładnie chodzi?-zapytał.
-Nie jesteśmy rodzeństwem .-powiedziałam ,a on o mało nie zakrztusił się wodą ,którą pił.
-Ale jak to?-zapytał zszokowany.
-Normalnie .-Przyjechał ostatnio po mnie gościu. -Sama nie wiedziałam dobrze o co mu chodzi ,ale on mi powiedział ,że moi rodzice nie są moimi rodzicami ,że tak naprawdę zostałam adoptowana .-Pokazał mi nawet zdjęcia. -To wszystko było zbyt wiarygodne.
-Ale ja nie zostawię Marysi Marika .-za bardzo ją kocham.
-Rozumiem . -Nic tu po mnie .-Życzę ci szczęśliwego życia. -Na pewnobędzie lepsze od mojego.
***************************************
I co dalej? ....Dowiecie się w następnym .
***
Ps. Dawid to ten chłopak występujący w poprzednim rozdzialiku, który był chłopakiem Mariki ;)
*pisane przy,, (drop dead) beautiful -Britney Spears feat. Sabi
Przy okazji dowiemy się co tam u Mariki . To ,że nie jest z Jeremiaszem nie znaczy ,że tak po prostu, perfidnie wywaliłam ją na zbity pysk (że tak się wyrażę XD)
***
Z Marysią świetnie się dogadywałem. Ostatnie wydarzenia doprowadziły do tego ,że zostaliśmy parą. Było cudownie . Jak na razie wszystko szło po mojej myśli- jak się okazało tylko na razie.
***
W świecie Mariki...
Stałam pod szkołą . Nagle pod szkołę podjechał samochód stając tuż przede mną.
-Cześć .-powiedział wychodzący z niego mężczyzna .
-Dzień dobry. -A skąd pan mnie zna ?
-Wiesz może ja cię podwiozę do domu .-Wtedy wszystko ci przy okazji wyjaśnię .-To jak wsiadasz ?-Myślę ,że powinnaś wiedzieć jak naprawdę oszukuje cię twoja rodzina .
***
W świecie Mariki....
Szłam chodnikiem. Miałam nadzieję na kolejne spotkanie z Dawidem. Zapukałam do drzwi czekając aż ktoś mi otworzy. W końcu otworzyła mi mama Dawida :
-O dzień dobry .-Dawid jest na górze. -Przyszedł do niego kolegę ,ale myślę ,że powinien cię wpuścić .-uśmiechnęła się ,a ja odwzajemniając gest weszłam do środka i po schodach dostałam się na górę. Zapukałam ,ale nie otrzymując odpowiedzi po prostu weszłam do środka ,a robiąc to doznałam totalnego wstrząsu. Dawid leżał z jakimś gościem na łóżku i się z nim obściskiwał .Przez chwilę czułam się zupełnie tak jakby serce mi stanęło:
-Ty draniu .-jak mogłeś ?-natychmiast rzuciłam się na niego z pięściami.
-Marika .-Wybacz mi .-Ja dopiero niedawno to poczułem .-Myślałem ,że jestem normalny ,ale dopiero później poczułem ,że oprócz dziewczyn pociągają mnie też faceci.
-Jesteś obleśny i zboczony .-Nie mogę uwierzyć ,że spotykałam się z kimś takim. -To obrzydliwe. -Nie chcę mieć z tobą już nic wspólnego. -zdenerwowana trzaskając drzwiami wybiegłam na zewnątrz.
**pisane przy ,,I'm with you''-Avril Lavinge
Po tym co się stało zadzwoniłam do Jeremiasza , do którego od razu pojechałam :
-Co się stało ?-Tak płakałaś ,że wgl. nie zrozumiałem przez telefon co mówiłaś .
Opowiedziałam mu całą historię,a później dodałam:
-Jeremiasz ja się o czymś dowiedziałam .-Ale sądziłam ,że będzie lepiej jak na razie nic ci nie powiem .
-A o co dokładnie chodzi?-zapytał.
-Nie jesteśmy rodzeństwem .-powiedziałam ,a on o mało nie zakrztusił się wodą ,którą pił.
-Ale jak to?-zapytał zszokowany.
-Normalnie .-Przyjechał ostatnio po mnie gościu. -Sama nie wiedziałam dobrze o co mu chodzi ,ale on mi powiedział ,że moi rodzice nie są moimi rodzicami ,że tak naprawdę zostałam adoptowana .-Pokazał mi nawet zdjęcia. -To wszystko było zbyt wiarygodne.
-Ale ja nie zostawię Marysi Marika .-za bardzo ją kocham.
-Rozumiem . -Nic tu po mnie .-Życzę ci szczęśliwego życia. -Na pewnobędzie lepsze od mojego.
***************************************
I co dalej? ....Dowiecie się w następnym .
sobota, 1 lutego 2014
Kurcze .Nawet nie macie pojęcia jak miło czyta się takie komy jak te ,które dostałam przy ostatnich dwóch postach. Przy okazji dziękuję <3 i dzięki wam już dziś zabieram się do pisania następnego rozdzialiku ;) Mam nadzieję ,że się nie pogniewacie jak Marika na jakiś czas zniknie. Marysia narobi trochę rozróby ,ale myślę ,że wam się spodoba ;) Ja idę zabrać się do pisania ;) Pozdrowionka
Subskrybuj:
Posty (Atom)