piątek, 31 stycznia 2014

Rozdział 5

Rozdział 5
NOWA POSTAĆ 
Marysia- trafiła do tego samego szpitala co Jeremiasz .Lubi bardziej styl chłopczycy . Jest zabawna , miła a czasem i zadziorna . Ma silny charakter i nigdy nie pozwoli na to by ktokolwiek jej podskoczył. 
 



*pisane przy "Starstruck''-Sterling KnightOczami Jeremiasza :Znów szpital. Na początku jest dziwnie znów się przyzwyczaić, jednak później nie jest najgorzej. Siedzę na łóżku i wpatruję się w sufit. Nagle obok mnie na łóżku pojawia się uśmiechnięta Marysia. Jest wspaniałą osobą ,mamy tyle wspólnych tematów ,że ledwo kiedy znajduje się na nie wszystkie czas. Była moją bratnią duszą.Marysia ,też walczyła z rakiem. Jednak wspólnie dawaliśmy sobie nawzajem siłę i wiarę w to ,że mimo wszystko może być lepiej. Jakoś przestałem myśleć o Marice. Sam nie wiem ,dlaczego ,ale nic na to nie poradziłem i nie umiałem sobie wyjaśnić ,dlaczego nagle zniknęła z mojej pamięci. ***Dziś pojawiła się w szpitalu Marika mówiąc ,że chce mi coś powiedzieć .
-Nie możemy być razem .-powiedziała gdy usiedliśmy na łóżku w sali .-Zakochałam się w kimś innym .-powiedziała ,a po chwili do sali wszedł wysoki chłopak, który podszedł do niej całując ją.
No nieźle tego samego dnia kiedy ze mną zrywa okazuje się ,że ma już chłopaka i jeszcze go przyprowadza. To już lekkie przegięcie. Postanowiłem ,że nie dam jej tej satysfakcji z krótkotrwałego triumfu. W tym samym momencie do sali weszła Marysia.
-O hej Marysiu -Usiądziesz z nami ?-zaproponowałem słodko.
-Widzę ,że masz gości .
-To nic . -Siadaj. -powiedziałem pociągając ją za rękaw by usiadła na kanapie .
-Nie przedstawisz mnie swojej koleżance. -zaproponowała Marika .
-O tak jasne czemu nie ?-Marysiu to jest moja koleżanka Marika .-Marika to jest moja dziewczyna Marysia. -powiedziałem na co ona cała zbladła ,a ja mrugnąłem do niej okiem.
***
Niezręczna sytuacja spowodowała ,że atmosfera była nieco sztywna ,ale nie na atmosferze mi tu zależało lecz na czymś zupełnie innym . By wszystko wyglądało jak najbardziej wiarygodnie cały czas przyklejony wręcz do Marysi obejmowałem ją i całowałem. Kiedy wreszcie Marika się ulotniła ona zdenerwowana zdejmując moją rękę z jej ramienia wstała i powiedziała :
-Fajnie się było mną pobawić . -Teraz oprócz dziewczyny straciłeś również przyjaciółkę.
-Co?-zaczekaj !-powiedziałem kiedy już była przy wyjściu ,jednak ona wyrywając mi się z uścisku uciekła na korytarz ,a ja podbiegając do niej pocałowałem ją namiętnie na co ona walnęła mnie w twarz . Kiedy zrobiłem to znowu i ona ponownie powtórzyła walnięcie mnie w twarz i było tak chyba jeszcze z 2 razy dopóki nie zacząłem jej uświadamiać dlaczego to robię :

-Słuchaj za co to przed chwilą zrobiłaś powinienem ci skuć ręce w kajdanki.
-A to niby dlaczego? Nie chcę pocałunków na pokaz , muszę się jakoś bronić .
-Kiedy ty wreszcie pojmiesz ,że gdyby one nie były prawdziwe to bym cię nie całował głuptasie. -powiedziałem śmiejąc się .
-Naprawdę ?
-A walniesz mnie znowu w twarz ?-zapytałem.
-Postaram się nie .-uśmiechnęła się ,a ja ją pocałowałem .
***********
Nooo i skończyłam . Wiem ,ze krótki i wydawałoby się ,że za długo go nie pisałam ,ale pozory mylą ,bo  męczyłam się nad nim dość długo i byłabym bardzo szczęśliwa gdybyście to docenili ;D




1 komentarz:

  1. supeeeeeee <3 rozdział krótki, al. eprzyjemnei się go czytało

    OdpowiedzUsuń